wtorek, 14 sierpnia 2012

rozdział 64.


*oczami Justina*

Minął miesiąc.
Przygotowywałem się do trasy koncertowej. Dużo prób, taniec, śpiew, gra na instrumentach, wywiady, sesje zdjęciowe, ale oprócz tego godzinne rozmowy z moją ukochaną. Ciągle miałem w głowie to co wydarzyło się u niej, a mianowicie jej ojca. Ona jednak mówiła, że jest wszystko w porządku i nie ma żadnych kłopotów, jednak martwiłem się, że gdy przyjadę znów się zaczną. Miałem rację, on nie akceptował naszego związku, powiedziała mi to mama Pauliny, kiedy dzwoniła do mnie tydzień po wyjeździe. Paulina nic o tym nie wiedziała, dopóki nie powiedziałem jej o tym. Była wściekła. Mamy nadzieję, że nas zaakceptuje...

*moimi oczami*

Kolejny miesiąc. Zbliża się koniec roku szkolnego. Teraz już każdy wiedział, że jestem z Justinem, sam to powiedział w jednym z wywiadów. Po tym jak dowiedziałam się, że mój własny ojciec nie akceptuje mojego związku z Justinem patrzę na niego zupełnie inaczej. Z mamą się dobrze dogaduje. Pomaga mi. Przytyłam, ale to ze względu na to, że jestem w ciąży. Justin pewnie się ucieszy jak nie zobaczy. Już niedługo będzie miał miesiąc przerwy i zamierza do mnie wpaść. W między czasie : w szkole, jak w szkole. Wszystko zaliczone i mam spokój. Justyna ciągle gada o Dawidzie. No tak, on. Byłam akurat w szatni z Justyną, gdy nagle podszedł do nas.

- Paulina, wiesz, że mam za tydzień moje osiemnaste urodziny, chciałbym Cie zaprosić na domówkę, którą robię. Wpadniesz? - zapytał.
- Wiesz, nie powinnam - odpowiedziałam Dawidowi.
- Dlaczego? - zapytał. Uśmiechając się próbował mnie zachęcić. - Będzie super impreza, możesz zaprosić kogo byś chciała, tylko przyjdź, proszę.
- No dobrze, przyjdę. - uśmiechnęłam się i skierowałam się wraz z Justyną w stronę wyjścia z szatni.
- To za tydzień o 19, u mnie. - krzyknął przy tym się uśmiechnął.

Następnie dalej powrócił do rozmawiania ze swoją ekipą. Byli tacy dziecinni...

- Ciebie już chyba zaprosił wcześniej, prawda? - zapytałam Justyny.
- Yyy, no tak jakby. Mam mu pomóc w przygotowaniach. - odpowiedziała.
- O, widzę, że coś chyba z tego będzie.
- Wątpię, on ciągle jest w Tobie zakochany. - odpowiedziała smutna.
- Tak? To ja mu z głowy wybije i będzie z Tobą. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Taa.

Po całym dniu spędzony w szkole wróciłam do domu. Przywitałam się z bratem i z rodzicami. Szybko poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa. Napisałam do mojego ukochanego Justina co się wydarzyło przez cały dzień i wspomniałam czy może by wpadł do mnie na jakiś czas i razem spędzimy cały tydzień, no i pójdziemy na tą osiemnastkę do Dawida.

- Jasne, kochanie. Właśnie miałem to samo do Ciebie pisać. Jak już będę w Polsce to przy okazji kupię jakiś prezent dla niego. Co Ty na to?
- Jesteś wspaniały. Szczerze, to chyba będzie najlepsze rozwiązanie gdy kupisz ten prezent, bo ja nie wiem co. - odpisałam.
- Haha, dobrze. To do zobaczenia. Kocham Cię! :*
- Ja Ciebie bardziej :*

Super, Justin przyjedzie. Pójdziemy na te urodziny i będzie spokój. Prezentem nie muszę się już martwić. Jestem ciekawa co na to mój tato, gdy tylko pojawi się mój chłopak w domu. Nawet nie chcę o tym myśleć.

*

*oczami Justina*

Byłem już w pobliży domu Pauliny, gdy przypomniałem sobie o prezencie dla Dawida. Wstąpiłem do pobliskiego sklepu z różnymi akcesoriami. Poszukałem jakiegoś prezentu (nie chce Wam pisać co to było, bo sama nie wiem) i przy okazji spotkałem Justynę. Była ubrana w białą sukienkę, włosy miała rozpuszczone a usta miała pomalowane czerwoną szminką.

- Justin? Cześć! Co tam? - zapytała.
- Cześć. Przyjechałem i kupuję prezent tak jak widać. - odpowiedziałem.


*oczami Justyny*

- Wybieracie się na urodziny do Dawida? - zapytałam podejrzliwie.
- Tak. Ty chyba też.
- Jasne. - odpowiedziałam. - Przepraszam, ale muszę już iść. - dopowiedziałam i musnęłam lekko jego koszulę moimi czerwonymi ustami tak, że on tego nie widział.
- Do zobaczenia.

Wyszła ze sklepu i od razu napisałam sms'a do Pauliny :

"Mam nadzieję, że świetnie się będziecie bawić przez ten tydzień z Justinem. Właśnie go widziałam, chyba dobrze się bawił. Do zobaczenia u Dawida."

Nie żeby coś, ale trochę byłam zazdrosna dlatego to zrobiłam.


*oczami Justina*

Zakupiłem prezent i udałem się do domu Pauliny. Drzwi otworzył mi jej tato.
Przywitałem się.

- Pauliny nie ma i nie będzie. Rozumiesz?
- Ja wiem, że jest.
- Po co w ogóle tu przyjechałeś skoro masz kogoś innego? - zapytał, a ja wdarłem się do kuchni.
- Co!? Nie mam!
- Co tu się dzieje? - zapytała Paulina po czym weszła do kuchni. Jej tato wyszedł.
- Koooochanie, tęskniłem! - krzyknąłem i miałem ją pocałować, gdy ta mnie odtrąciła. - Heej!
- Justin co masz na koszuli? Co to za czerwona szminka? - zaczęłam się wypytywać.
- Co!? O, nie. To nie tak jak myślisz. - odpowiedziałem.
- Mam wrażenie, że robisz to specjalnie. Te Twoje ciągłe wyjazdy. Rozumiem to, ale skąd masz tą czerwoną szminkę? Czy ja o czymś nie wiem. Zdradzasz mnie? - zapytała ze łzami w oczach.
- Nigdy Cię nie zdradziłem i nie zdradzę. Kocham Cię. - odpowiedział.

Chciałem ją przytulić, ale mnie odtrąciła. Nie wytrzymała tego dłużej. Byliśmy w kuchni i jedyną rzeczą co miała pod ręką były talerze. Rozbiła je i przy okazji płakała. Ja ciągle jej mówiłem o tym coś, że to Justyna, ale nie słuchała mnie. Nagle wybiegłem z domu, bo nie wytrzymałem.
Pojechałem przed siebie. Zadzwoniłem do mamy Pauliny.

- Ja na prawdę jej nie zdradziłem! To Justyna mnie przytuliła i musiała specjalnie zabrudzić szminką moją koszulę. Kocham ją, nigdy bym jej tego nie zrobił. Przecież ona jest dla mnie najważniejsza. - powiedziałem przez łzy.
- Justin, ja mogę jej o tym powiedzieć, ale Wy na prawdę musicie porozmawiać. To nic nie da,  że jej powiem. - odpowiedziała.
- Nie dam rady... Muszę to przemyśleć. Odezwę się do niej.


*moimi oczami*

Spojrzałam tylko w okno i zobaczyłam, że gdzieś wyjeżdża autem. Nie wiedziałam dokąd, nie wiedziałam czy się odezwie, czy wszystko mi wyjaśni.

- Tato! Widzisz co narobiłeś? - krzyknęłam do niego.
- Ja? To ten Twój kochany. Szlaja się z kimś i teraz masz.

Nie odpowiedziałam. Spojrzałam na telefon, zobaczyłam sms'a od Justyny :

"Mam nadzieję, że świetnie się będziecie bawić przez ten tydzień z Justinem. Właśnie go widziałam, chyba dobrze się bawił. Do zobaczenia u Dawida."

Co!? Ona go widziała!? Chwilę... Justin coś mówił o Justynie... On mnie zdradza z nią!? Nie! Nie! Nie! Świetnie. Super.
Dzwoniłam, pisałam. Nie odbierał, nie odpisywał. On robił to samo. Boże, jeżeli on sobie coś zrobi!? Tak wiem, powinnam się o niego nie martwić, bo podobno mnie zdradził, ale ja go ciągle kocham.
Nagle mama wpadła do kuchni. Siedziałam cała zapłakana.

- Co się tutaj stało? - zapytała wystraszona.
- Justin... On chyba mnie zdradził. - odpowiedziała przez łzy.
- Nie, on tego nie zrobił. - odpowiedziała stanowczo.
- Jak to nie? Na jego koszuli była czerwona szminka.
- On Cię nie zdradził. - odpowiedziała.
- Skąd wiesz? - zapytała zdziwiona.
- Dzwonił do mnie, powiedział mi, że nie powinien ją odtrącić, ale nie zdawał sobie z tego sprawy, tęskni za Tobą, kocha Cię, chcę abyś mu wybaczyła.
- Kogo odtrącić!?
- Justynę, to ona zostawiła ślad na jego koszuli. - odpowiedziała.

Nie odpowiedziałam. Tylko udałam się do swojego pokoju. Spoglądałam na plakaty. Nie mogłam na nie patrzeć. Stanęłam zapłakana i położyłam się na łóżku.
Nazajutrz wieczorem dzwonił Justin. Bałam się odebrać, ale zrobiłam to i zaczęłam rozmowę.

- Wiesz, że to co zrobiłeś było...
- Ale to nie ja. Nie chcę o tym mówić przez telefon. - odpowiedział.
- To jak mamy porozmawiać skoro Ciebie nie ma i do tego podobno wróciłeś do Kanady.
- Co?
- Mama mi tak powiedziała.
- Spotkamy się. Ja przyjadę. - odpowiedział.
- Czekam. Twoje rzeczy w walizce, którą zostawiłeś już czekają. - odpowiedziałam.
- Nie wezmę ich. Wszystko Ci wyjaśnie. Słyszysz!?
- Dlaczego nie mówisz mi tego przez telefon? - zapytałam.
- Nie chcę o tym gadać przez telefon. Dobrze wiesz, że wolę Cię zobaczyć. Tęsknie za Tobą. - odpowiedział.
- Jakbyś na prawdę wiedział co robisz już dawno byś przyjechał.
- Nie chcę się kłócić. Przyjadę jak najszybciej, obiecuję Ci. Porozmawiamy. Wszystko Ci wyjaśnie. Pamiętaj, nigdy nie pozwolę Ci odejść. Jesteś dla mnie najważniejsza. Przyjadę, kocham Cię. - odpowiedział.
- Ja będę czekać... Do zobaczenia Justin. - odpowiedziałam i się rozłączyłam.

*

- Mamo, mam wrażenie, że on mnie nie kocha... - powiedziałam.
- On Cię kocha! Nawet nie wiesz jaki miał czuły głos, gdy mówił o Tobie, tak jakby chciał obronić Cię przed wszelakim złem tego świata. - odpowiedziała.
- Moje życie straciło sens... - odpowiedziałam.

Gdy to powiedziałam miałam ochotę znów podciąć sobie żyły, jednak nie zrobiłam tego. Powstrzymałam się.

*nazajutrz rano*

Obudziłam się i poczułam, że ktoś jest u mnie w pokoju, wystraszyłam się, spojrzałam i zobaczyłam Justina. Podszedł do mnie i powiedział :

- Nie bój się to ja.
- Co Ty tutaj robisz? Miałeś przyjechać, ale...
- Jak rozmawialiśmy wczoraj byłem już w drodze. Nie byłem w Kanadzie lecz w hotelu. Wszystko Ci wyjaśnię. - odpowiedział.
- Czekam na wyjaśnienia jak wrócę do domu, Twoje rzeczy czekają.
- Nie wezmę ich. Kocham Cię i ze względu na to co się stanie wszystko naprawię i będę walczył o Ciebie. - odpowiedział.

Miałam łzy w oczach, Justin też.

- Wszystko będzie dobrze... - powiedział po czym mnie przytulił i pocałował w policzek.

W szkole zastanawiałam się jak on znalazł się u mnie rano w pokoju i kto otworzył mu drzwi. Postanowiłam, że go o  to zapytam... Kiedyś.

*oczami Justina*

O 22 zjawiłem się u Pauliny. Chwilę się przyglądałem. Siedziała samotnie na łóżku i próbowała ściągnąć kolczyka, ale nie mogła. Ściągała go na siłę, aż zauważyłem krew. Szybko usiadłem obok niej i zacząłem powoli ściągać kolczyka. Była bardzo zimna.

- Nie trzeba było. - powiedziała.
- Boli? - zapytałem.
- Tak.
- Wtedy z tą szminką to nie tak jak myślisz... - zacząłem.
- Kontynuuj. - odpowiedziała ze łzami w oczach.
- Gdy tylko przyjechałem udałem się do pobliskiego sklepu by kupić prezent dla Dawida, mam go ze sobą w samochodzie, już byłem przy kasie, gdy spotkałem Justynę, rozmawialiśmy przez chwilę i gdy ona mnie przytuliła na pożegnanie specjalnie musiała zabrudzić moją koszulę. Przecież ja Cię nie zdradziłem. Zależy mi na Tobie, kocham Cię. Wybaczysz mi? - odpowiedziałem i poroniłem łzy.
- Jak dostałeś się wczoraj do domu?
- Twoja mama dała mi klucze jakiś czas temu. - odpowiedziałem.
- Justin, ja muszę się z tym przespać. - odpowiedziała cała się dygocząc. - Dobranoc.
- Cała się trzęsiesz... Położę się obok i się ogrzeję. - odpowiedziałem.

Cały czas mówiłem jej coś do ucha, dotykałem brzucha (troszkę urósł), mówiłem, że ją kocham, lekko całowałem, ona się tylko uśmiechała. Mam nadzieję, że jutro wszystko będzie dobrze.
Następnego dnia, obudziła się z uśmiechem na twarzy.

- Jak ja mogłam Tobie nie zaufać i od razu Cię wysłuchać? - zapytała.
- Ważne jest to, że już wszystko Ci wyjaśniłem. - odpowiedziałem.
- Mam porozmawiać z Justyna?
- Nie. Nie rób jej tego... Chociaż zobaczymy jej reakcję na przyjęciu u Dawida. - odpowiedziałem. - Kocham Was!
- Urósł trochę?
- Nasz skarb? Oczywiście. - odpowiedziałem.
- Mogę Cię pocałować? - zapytała.
- Zawszę i wszędzie.

Nie sądziłem, że to tak się potoczy...

*tydzień później*
*moimi oczami*

- Jednak przyszłaś! Myślałem, że nie przyjdziesz. - zaczął mówić Dawid od kiedy mnie tylko ujrzał.
- Jestem, ale nie sama. - byłam ciekawa co odpowie.
- A gdzie jest tajemniczy ktoś?
- Justin to jest Dawid. - wskazałam ręką na kolegę.

Oni się przywiali, z Justin podarował mu prezent.
Widziałam, jak Dawid był w szoku, że przyszłam z Justin'em Bieber'em. Muzyka umilkła, wszyscy goście wpatrywali się na Justina jak na ducha.

- No to bawimy! Tu są przekąski, tam parter do tańczenia a tam DJ, który coś cicho jest - widać, że Dawid stara się przerwać tą niezręczną ciszę.

Była również Justyna, która doznała szoku, myślała, że zjawię się sama.

*oczami Dawida*

Cholera! Ona przyszła z nim. Z nim! A nie sama. Jaki ja głupi! Ona przecież może mieć każdego, a ja myślałem, że moglibyśmy... A mniejsza z tym. Co ja myślałem, muszę z nią poromawiać, muszę z nią zatańczyć.
Stoi sama przy ścianie. w końcu się od niej odczepił. Idę.

- Hej, jak się bawisz? Może zatańczymy, w końcu mam urodziny - zaproponowałem.
- No dobra. - podała mi swoją rękę i poszliśmy na środek dużego salonu.

Nie wytrzymałem, musiałem dotknąć pleców, włosy pachniały tak cudwonie, a jej perfuma doprowadzała mnie do szaleństwa, tańczyliśmy przytuleni do siebie. Moje ręce prawie były na jej pośladkach. Wtedy zobaczyłem jego.

*oczami Justina*

Co on robi!? Jakim prawem!?
Podbiegłem szybko do nich i uderzyłem go w twarz, jak on mógł moją księżniczkę dotykać? On odwzajemnił mój cios i zaczęło się. Doszło do bójki. Dostał kilkanaście razy ode mnie, ja też.
Ludzie zrobili koło wokół nas i wszyscy stali osłupieni.
W końcu usłyszeliśmy obydwoje głos.

- Przestańcie! Słyszycie! Natychmiast! - to była Paulina, cała przestraszona i zła.

My w tym czasie przestaliśmy się bić.

- Justin idziemy, a Dawid Ciebie przepraszam, mówiłam, że nie powinnam przychodzić. Do zobaczenia w szkole. - chwyciła mnie za dłoń i skierowaliśmy się do wyjścia.

*moimi oczami*

Co ja z nimi mam? Justin nic się nie odzywa pewnie mu głupio w końcu pobił mojego kolegę w dniu jego urodzin.

- Powiedz mi o co Wam poszło? - zapytałam.
- Nie wiesz kochanie? - miał łzy w oczach.
- Nie wiem, przecież nic takiego się nie stało, tańczyliśmy a Ty go zacząłeś bić. - odpowiedziałam po czym objęłam Justina w pasie.
- Najdroższa, on Cię podrywał, nie widziałaś tego? Nie chciałem tego jesteś tylko moja. Kocham Cię. - spuścił wzrok. Wtedy ja podniosłam jego twarz i pocałowałam lekko w usta, bo miał całe we krwi.
- Boli Cię bardzo? - zapytałam
- Troszkę, ale jak całujesz to przestaje. Chodźmy do domu. - zaproponował.
- Dobrze skarbie, już późno powinniśmy iść.

Kiedy dotarliśmy do mojego domu, opatrzyłam Justinowi rany. Trochę go bolało, ale udawał twrdziela. Mój słodziak. Kazałam mu się położyć, a ja zaraz do niego miałam przyjść. Wzięłam szybko prysznic i poszłam na dwór zadzwonić do Dawida.

"Musimy się jutro spotkać i pogadać. Paulina" - zostawiłam mu wiadomośc na poczcie głosowej.

Pewnie nieźle się bawi, lub jest wściekły na mnie i na Justina za to całe to zajście na jego prywatce.
Wróciłam do mojego ukochanego. Nic mu nie powiedziałam o jutrzejszym spotkaniu z Dawidem, nie chciałam go denerwować. Pocałowałam go namiętnie i położyłam się koło niego. Razem zasnęliśmy wtuleni w siebie.

Następnego dnia powiedziałam Justinowi, że umówiłam się z moją kumpelą na dwie godzinki i musi zostać z moim bratem w domu. On się zgodził, bardzo się polubili.

- Cześć Dawid. - przywitałam się.
- Siema.
- Słuchaj ja tylko na chwilkę. Powiedz czy to prawda, że chciałeś mnie poderwać wczoraj? - zapytałam się od razu, bo nie chciałam wdawać się w dłuższe rozmowy z nim.
- Szczerze? To tak, chciałem - odpowiedział.
- Wiesz, ja do Ciebie nic nie czuję, ale słyszałam, że mojej przyjaciółce Justynie wpadłeś w oko. Może u niej będziesz miał jakieś szanse, bo u mnie przykro mi, ale nie masz. - powiedziałam tak, bo wiem jak Justyna na niego patrzy i się nim zachwyca, w prawdzie nigdy mi tego nie powiedziała wprost, ale ja wiem, że ona się w nim potajemnie kocha. Tylko nie chce się do tego przyznać.
- Zauważyłem wczoraj na imprezie. - burknął pod nosem.
- Przepraszam za wczoraj i do widzenia. - pożegnałam się z nim.

Poszłam do sklepu po świeże ciasto dla Justina, które bardzo lubi. Dobrze, że tu u mnie też są takie.
Wróciwszy do domu zauważyłam jak Justin z moim bratem leżą razem na łóżku i śpią, byli tacy słodcy, że zrobiłam im zdjęcie. Wtedy Justin się obudził.

- Kochanie, co Ty robisz ładnie to tak? - zapytał.
- Tak?
- Nie.
-Taaaaak.
- Nieeeee.
- Chodź tu do mnie i daj mi buziaka. - powiedziałam.

On podszedł do mnie i zrobił jak powiedziałam, oczywiście zatraciłam się w jego pocałunku.

_________________________________________________________

Cześć! Jak Wam się podoba rozdział 64? :D
To już przedostatni.
Szykujcie się na 65, który jest już gotowy i oczywiście na epilog.

zapraszam na prolog mojego nowego opowiadania o Justinie : http://lonelyladyrauhl2.blogspot.com/2012/08/prolog-bohaterowie.html

DODAJCIE DO OBSERWUJĄCYCH, POLECAJCIE, CZYTAJCIE I KOMENTUJCIE. DZIĘKUJĘ <3

9 komentarzy:

  1. świetnie! po prostu świetnie! tylko szkoda, że to już prawie koniec tego opo., ale warto było czytać, baaaaardzo mi się podobało. pozdrawiam!:*
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  2. KOCHAM!!!!!!! Czekam na nn <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo! ALE SIĘ DZIAŁO! ZAJEBISTY ROZDZIAŁ! CZEKAM NA NN :) szkoda że koniec opowiadania :/ @_maryssbieberxd

    OdpowiedzUsuń
  4. co mnie ta Justyna wkurzyła! grrrr. rozdział świetny! :D @AuneBieber

    OdpowiedzUsuń
  5. Już przedostatni...? :/ Jeeej jak to szybko leci :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Co to już będzie koniec ? ! Nie, to jest zbyt ciekawe !!! Dawaj mi drugą część ^^ @Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  7. to jest świetne, szkoda że już kończysz
    Kamila5213

    OdpowiedzUsuń
  8. to już koniec?! nieeee a;e dobra czekam na nowe opowiadanie :))

    OdpowiedzUsuń
  9. @ForeverBelieb1220 sierpnia 2012 16:55

    przykro mi, że to już koniec. ja chcę jeszcze! ;c kocham to opowiadanie <3 / @ForeverBelieb12

    OdpowiedzUsuń