piątek, 10 sierpnia 2012

rozdział 63.


*oczami Justina*

Niedziela. Ostatni dzień i jutro rano wracamy z mamą do Kanady. Obudziłem się. Była 9:14. Paulina jeszcze spała. Spaliśmy razem u niej w pokoju. Może to było dziwne, ale tak właśnie. Ja miałem spać na materacu na podłodze jednak spaliśmy w jednym łóżku. Nie chciałem jej budzić, ale gdy tylko się ruszyłem ona otworzyła oczy i się uśmiechnęła, a ja pocałowałem ją w czoło.

- Dzień dobry. Jak się spało? - zapytała.
- Dobrze, bo z Tobą. - odpowiedziałem z uśmiechem.
- Dziś idziemy na basen, pamiętasz?
- Jasne.
- Tak w ogóle to dziękuję Ci za piękny pierścionek. Nie podziękowałam Ci jeszcze. - odpowiedziała.
- Ale nie...

Przerwała mi czułym pocałunkiem. Całowaliśmy się aż do momentu, gdy ktoś zapukał do drzwi.

- Justin szybko na materac. - powiedziała. - Ja śpię.

Zrobiłem to co mi kazała. To mnie rozśmieszyło, ale powstrzymałem się od śmiechu.

- Proszę. - powiedziałem po cichu, aby nie "obudzić" Pauliny. Była to jej mama.
- Śniadanie. - odpowiedziała.
- Zaraz przyjdziemy. - odpowiedziałem z uśmiechem.
- Justin, proszę. - powiedziała rzucając mi jakieś klucze.
- Co to jest?
- Cicho. Będziesz wiedział co kiedyś z tym zrobić. - powiedziała.

Wyszła. Schowałem kluczę do kieszeni moim spodni. Szybko się ubrałem i powiedziałem mojej dziewczynie, aby już wstawała, bo śniadanie czeka. Wstała, była w samej bieliźnie więc miałem na co popatrzeć.

- Justin, Ty może idź na śniadanie a ja się ubiorę. I nie patrz tak na mnie proszę. - powiedziała.
- Ale ja pomogę Ci się ubrać. - odpowiedziałem podchodząc do niej i łapiąc ją za biodra. Zawstydziła się.
- Nie trzeba, na prawdę. Idź na śniadanie. - odpowiedziała.
- Ale ja nie prawdę mogę pomóc. - odpowiedziałem przygryzając wargę.
- Ale na prawdę nie trzeba. Idź już. - odpowiedziała odprowadzając mnie do drzwi.
- No dobrze. - odpowiedziałem ze smutną miną.
- Nie gadaj tylko idź. - odpowiedziała i przy okazji klepnęła mnie ręką po moim zadku.
- Ała! - krzyknąłem.
- Justin!

Wyszedłem. Trochę się chyba wkurzyła. Udałem się do kuchni. Przywitałem się ze wszystkimi. Tato Pauliny bardzo dziwnie się na mnie patrzył jakby chciał mi coś zrobić. Usiadłem przy stole.

- Częstuj się. - powiedziała jej mama.
- Dziękuję. - odpowiedziałem z uśmiechem.

Po chwili przyszła Paulina. Miała na sobie żółte spodenki i białą bluzkę, a pod spodem strój kąpielowy. Była w pełni gotowa na basen. Usiadła obok mnie. Jej tato ciągle na mnie spoglądał. Na prawdę to zaczęło być przerażające. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się.

- To ja umyję naczynia. - powiedziała Paulina.
- Od kiedy to Ty naczynia myjesz? - zaśmiała się jej mama.
- Och, przestań. - odpowiedziała.
- Pomogę Ci. - odpowiedziałem. - Tak jak wtedy, u mnie. Pamiętasz?
- Oczywiście.
- To my wyjdziemy na zewnątrz by Wam nie przeszkadzać. - powiedziała mama.

Zostaliśmy sami. Umyliśmy naczynia. Usiadłem na krześle obok okna, a moja dziewczyna spoczęła na moich kolanach.

- Paulina, wiesz co?
- Co? - zapytała.
- Twój tato, chyba mnie nie akceptuje. Dziwnie na mnie spogląda. Nie wiem dlaczego. - odpowiedziałem.
- Pamiętaj, że nikt nam nie rozkaże co mamy robić. Zresztą rozmawiał z mamą, ona mu pewnie wszystko powiedziała. - odpowiedziała.
- Boję się jednego, że on może nas rozdzielić.
- Nikt i nic nas nie rozdzieli. - odpowiedziała i wtuliła się w moją szyję, gdy jej tato wszedł do kuchni.

Ciągle na mnie spoglądał. Zauważyła to Paulina.

- Tato, o co chodzi? - zapytała.
- O nic. - odpowiedział patrząc ciągle na mnie.
- Chodź Justin, spakujemy się na basen. - odpowiedziała wstając i łapiąc mnie za rękę.

Udaliśmy się do jej pokoju. Szybko się spakowaliśmy i wyjechaliśmy na basen.


*moimi oczami*

Justin chyba za bardzo się tym przejął. Chwyciłam go za rękę.

- Wszystko będzie dobrze. Kocham Cię. - powiedziałam.
- Dobrze, że jesteś. Jednak ja bardziej Cię kocham.

Po około 15 minutach dojechaliśmy na basen. Wysiedliśmy z auta. Justin założył na nos czarne okulary, a ja różowe. Poszliśmy w stronę kasy i kupiliśmy wejściówki, po 5 minutach weszliśmy na teren basenu. Zajęliśmy miejsce i wyskoczyliśmy z ciuchów. Miałam na sobie biały strój z kwiatkami, natomiast Justin spodenki - białe z kolorowymi nadrukami. Rozłożyliśmy koc i położyliśmy się pod parasolką, która była obok nas. Nie było na razie dużo ludzi, dopiero otworzyli basen, więc będzie ich więcej po południu.

- Umiesz pływać? - zapytał Justin.
- Ja? Oczywiście. - odpowiedziałam. - Tak trochę, ale coś umiem.
- To chodź do wody.

Mieliśmy zagrzane ciała, Justin wszedł pierwszy i od razu się zahartował jednak mi ciągle było zimno i tego nie zrobiłam.

- No chodź, ciepła woda.
- Nie, zimna.

Nie odpowiedział tylko wciągnął mnie, a ja się zahartowałam.

- I co taka zimna? - zapytał.
- Jak się Ciebie trzymam to nie, bo jesteś gorący. Haha. - odpowiedziałam.

Poszliśmy na zjeżdżalnie. Później Justin wskoczył do większego basenu, a ja siedziałam na brzegu. Zapatrzyłam się i za chwilę straciłam go z oczu. Przestraszyłam się. Spoglądałam do o koła czy jego nie ma. Nie było go, jedno co mi pozostało to skoczyć do wody lub wydzierać się. Bałam się. Wskoczyłam do wody. Nagle ktoś złapał mnie za nogę i pociągnął na dół. Po chwili wynurzyłam się z tą drugą osobą, a mianowicie z Justinem.

- Przestraszyłam się, że coś Ci się stało! - powiedziałam.
- Ale nic się nie stało. - odpowiedział z uśmiechem.
- To nie jest śmieszne. Nie lubię Cię!
- Nie lubisz mnie!?!? - zapytał.
- Nie, bo Cię kocham idioto. - odpowiedziałam i pocałowałam go czule w usta. - Więcej nie rób mi czegoś takiego. Mało co zawału serca nie dostałam przez Ciebie.
- Przepraszam. Wybaczysz mi? - zapytał ze smutną miną.
- Już Ci wybaczyłam głupku. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Nie wiedziałem, że się przestraszysz.
- Nie no wcale. Ciekawe co Ty byś zrobił gdybym zrobiła to samo. - odpowiedziałam.
- Przepraszam. - odpowiedział. - Chodźmy się położyć i wysuszyć. - dopowiedział po czym wyszliśmy z basenu i udaliśmy się na koc.

Justin wyciągnął swojego iPhone'a i zaczął robić zdjęcia. Oczywiście ja się upierałam, ale on robił i po prostu na złość. Nagle o czymś sobie przypomniałam.

- Pamiętasz przyjęcie pożegnalne wtedy co wyjeżdżałam? - zapytałam mojego chłopaka.
- Taaaaaaaak. A co?
- Co z tymi zdjęćmi co Alfredo robił?
- Mam je... Tylko, że w Kanadzie. Zapomniałem ich wziąć. - odpowiedział zmieszany.
- Nic nie szkodzi. Tylko pytam.
- Mówię Ci. Te zdjęcia są na prawdę bardzo fajne. Fredo robi super zdjęcia. - odpowiedział. - A najbardziej podoba mi się jedno, ale nic nie mów. Pokaże Ci je następnym razem.
- Dobrze. - odpowiedziałam z uśmiechem. - A teraz popatrz na to.

Włączyłam na telefonie nagranie, w którym widać moją reakcję, gdy okazało się, że wygrałam konkurs dzięki któremu mam zaszczyt teraz przebywać z tak wspaniałą osobą. Justin cały czas się śmiał. Ja również.
Świetnie się bawiłam. Ludzie co jakiś czas spoglądali i nie mogli uwierzyć, że on tu właśnie jest. Po kolejnej zabawie w wodzie poszliśmy coś zjeść i pod wieczór wróciliśmy do domu. Rozpakowaliśmy się. Weszliśmy do mojego pokoju, Justin usiadł na łóżku, a ja na biurku.

- Wiesz co? Myślę, że powinienem poznać Twoją koleżankę - Justynę. - powiedział.
- Jak chcesz, tylko ona później może robić szał na całą szkołę, że Ciebie poznała. - odpowiedziałam.
- Trudno. Zadzwoń do niej teraz.

Wzięłam telefon i wykręciłam numer.

- Halo? Justyna? Możesz rozmawiać? - zapytałam.
- Cześć. Tak, o co chodzi?
- Co robisz? Mogę do Ciebie na chwilę wpaść? Chcę Ci kogoś przedstawić. - odpowiedziałam.
- Swojego chłopaka? Jasne. Jestem w domu. - odpowiedziała.
- Ok, to my będziemy za jakieś pół godziny. - odpowiedziałam i się rozłączyłam.

- Nie, no. Ona się domyśliła kogo chcę przedstawić. "Swojego chłopaka". Dawid jej pewnie powiedział. - powiedziałam do Justina.
- Oj, nie marudź. Tylko jedźmy.


*oczami Justina*

Dojechaliśmy na miejsce. Drzwi otworzyła nam rudowłosa dziewczyna, ubrana w niebieską sukienkę. Zapewne była to Justyna. Zrobiła wielkie oczy i szeroko się uśmiechnęła. Paulina się z nią przywitała i przedstawiła mnie.

- A to jest właśnie Justin.
- Czeeeeeeść. - powiedziała podając mi rękę.
- Cześć. - odpowiedziałem z uśmiechem.

Weszliśmy do środka. Justyna zrobiła dla nas ucztę. Nie wiem po co. Dobrze się bawiliśmy. Straciliśmy poczucie czasu i nie spojrzałem na zegarek była 21:34.

- Nie chcę przerywać, ale myślę, że powinniśmy iść. - powiedziałem.
- To już ta godzina? Rzeczywiście powinniśmy już iść. Do zobaczenia w szkole i ani słowa Dawidowi. - powiedziała Paulina.
- Jasne. Dzięki, że mnie odwiedziliście. Na razie. - powiedziała Justyna.
- Cześć!

Dojechaliśmy do domu. Ogarnęliśmy się i poszliśmy spać około godziny 23.
Spałem razem z Pauliną.
Obudziłem się około godziny 2, bo usłyszałem jakieś hałasy, a mianowicie, że ktoś wszedł do pokoju. Chciałem zaświecić lampkę nocną, ale ktoś złapał mnie za rękę. Był to jej tato.

- Jak coś zrobisz mojej córce to ostro tego pożałujesz. - powiedział.
- Ale...
- Zrozumiano!? - powiedział głośniej przerywając mi. Obudziła się Paulina. - Ostrzegam Cię.
- Tato, puść go. - wtrąciła się.

Ja próbowałem za wszelką cenę uwolnić swoją rękę. Bardzo mocno ją ścisnął.

- Nie wtrącaj się. - odpowiedział.
- Proszę tak do niej nie mówić. To pańska córka. - odpowiedziałem.
- Nie będziesz mi mówił co mam robić a co nie, gnojku. - powiedział i uderzył mnie w twarz puszczając moją rękę.
- Tato! - krzyknęła.

On jednak nie odpowiedział tylko wyszedł z pokoju.

- Boże, Justin. Nic Ci nie jest? - zapytała.
- Nie nic. Mówiłem Ci. Twój tato ma coś przeciwko.
- Posłuchaj, to jest moje życie, on nie ma prawa się wtrącać. Nic Cię nie boli?
- Nie. Chodźmy spać. - odpowiedziałem.

Ciągle nie mogłem w to uwierzyć. Bałem się, że może zrobić coś Paulinie, za to, że jest ze mną... Mam nadzieję, że nic się takiego więcej nie powtórzy.
Obudziłem się około godziny 6, wstałem i zacząłem po woli pakować swoje rzeczy. Obudziłem też Paulinę, bo musiała iść szkoły. Zjedliśmy śniadanie i pożegnałem się ze wszystkimi domownikami, również z jej tatą. Moją dziewczynę odwiozłem do szkoły. Pożegnała się z Pattie w samochodzie.

Wysiadłem z auta razem z moją dziewczyną.

- Pamiętaj o mnie. Kocham Cię! - powiedziałem.
- Jak mam o Tobie zapomnieć. Kocham Cię nad życie. - odpowiedziała i wpoiła się w moje usta.
- Do zobaczenia. - odpowiedziałem z uśmiechem.
- Kocham Cię! - krzyknęła.

Udała się do szkoły. Poroniłem łzy. Jeszcze ją odwiedzę.
Razem w mamą pojechaliśmy na lotnisko.


*

Minęło kilka dni. Odwiedził mnie Scooter.


*oczami Scootera*

- Opowiadaj jak było. - powiedziałem zasiadając przy stole.
- A jak miało być? Super.
- Co z Pauliną? Wszystko w porządku? - zapytałem.
- Tak. - odpowiedział trochę zmieszany.
- Ej, o co chodzi?
- Wtedy co była... To wiesz... No i jest...
- Co jest, co?
- To samo co Carin... - odpowiedział.
- Jest w ciąży z... Tobą? - zapytałem zszokowany.
- Tak!
- O Boże... Justin.
- Wiem, nic nie mów. Opowiadaj co tam u Was. - powiedział zmieniając temat.
- Mam tu coś dla Was. - powiedziałem podając mu kopertę. - Jedno jest dla Ciebie i Pauliny, a drugie dla Pattie i Jeremyego.

Nie odpowiedział, tylko otworzył jedną z ozdabianych kopert.

- Zaproszenia na ślub!? - zapytał z uśmiechem.
- Tak, pobieramy się na początku lipca. Mamy nadzieję, że będziecie.
- Jasne, że tak stary. - odpowiedział klepiąc mnie po ramieniu. - A gdzie jest Carin? Dlaczego z nią nie przyjechałeś?
- Carin pojechała na badania kontrolne.
- I Ty z nią nie pojechałeś? - zapytał ze zdziwieniem.
- Nie, zabroniła mi. - odpowiedziałem śmiejąc się. - Ona sądzi, że za bardzo się o nią troszczę.
- Ona chyba ma rację. Stary, przystopuj. To nie koniec świata. Nic jej nie będzie. - odpowiedział. - Działo się co jak mnie nie było?
- Nie, nic specjalnego. Wydajemy płytę, nowa trasa, wygląd, tancerze. Będzie super.
- Jasne, że będzie. Wiesz co? Chcę coś kupić. Pojedziesz ze mną?
- Oczywiście, jedźmy.

Szczerze to nie wiedziałem gdzie on chce jechać.
Udaliśmy się do sklepu z ubrankami dla dzieci.

- Scooter, już pora chyba coś wybrać. - powiedział.
- Ale ja nie wiem czy to chłopiec czy dziewczynka. - odpowiedziałem.
- A jak myślisz? - zapytał.
- No ja nie wiem...
- Możesz coś wybrać.

Justin rozglądał się po całym sklepie, ja nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić i postanowiłem, że  też coś poszperam. Nagle przybiegł.

- Scooter, Scooter! Spójrz jakie słodzki i maciupkie. - powiedział pokazując mi niebieskie buciki. - Paulinie na pewno się spodobają.
- No to na co czekasz? Weź je. - odpowiedziałem.
- A Ty? - zapytał.
- Ja się jeszcze powstrzymam.
- Jak chcesz. Chodź, wracajmy.

_______________________________________________

Hej. Tu @lonelyladyrauhl. Co tam u Was? U mnie jak widać, brak weny. Przepraszam, że być może Was zawiodłam, ale na prawdę nie wiem o czym pisać. Obiecuję, że od następnego rozdziału być może będzie się coś działo. Mam już plany. Ale wracając do bloga i opowiadania. To już końcówka tego opowiadania. Nie wiem czy będę coś jeszcze pisać, ale zakładam drugiego bloga również związanego z Justinem. Macie jakieś pomysły? Czekam! Dziękuję za każdy komentarz i oby tak dalej. Kocham Was! @lonelyladyrauhl :)

10 komentarzy:

  1. jejq, ale słodko. :* bałam się o to, ze tato głównej bohaterki Justina pobije bardziej. biedny :( ale wszystko się ułoży mam nadzieję. :*
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  2. co koniec? nieeeeeee :((( ale rozdział super :) Juju oberwał :/ czekam na nn :) @_maryssbieberxd

    OdpowiedzUsuń
  3. słodki Juju ^^ Pisz dalej proszę :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Sweet ^^ Ja chce dalej :* @Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  5. jeeeju, szkoda, że tata Pauliny nie akceptuje ich związku. ;cc @AuneBieber

    OdpowiedzUsuń
  6. @ForeverBelieb1210 sierpnia 2012 21:54

    mam nadzieję, że na końcu tata zaakceptuje ich związek. Słodki Justin :* Czekam <3 / @ForeverBelieb12

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny :) kocham Twoje opowiadanie *_* błagam Cie nie kończ tego :D / @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  8. BOOŻE NIEEEE, TYLKO NIE KONIEC :CC WYMYŚLISZ COŚ JESZCZE, NIE KOŃCZ TEGO PROOOSZĘ.
    OMB, ALE ROZDZIAŁ ŚWIETNY :3
    @Bemyfirst

    OdpowiedzUsuń
  9. ASDFGHJKL pisz dalej *__* super.:*

    OdpowiedzUsuń
  10. świetnie piszesz i nie przestawaj pisać, wena napewno powruci. Informuj mnie o nowym blogu jak go założysz. Ja ci moge podrzucić pare pomysłów jak będziesz chciała.:)
    Kamila5213

    OdpowiedzUsuń