czwartek, 2 sierpnia 2012

rozdział 62.


*oczami Justina*

Paulina się nie odzywa. Dziś miała iść do lekarza i po powrocie miała do mnie zadzwonić. Nie wiem czy już była, ale postanowiłem, że zadzwonię. Nie odebrała. Dzwoniłem i pisałem. Kompletna cisza.

- O co chodzi Justin? Stało się coś? - zapytał Scooter.
- Paulina nie dzwoni i się nie odzywa. Nie wiem co się stało. - odpowiedziałem zmartwiony.
- Może nie ma czasu. Na pewno się odezwie później. - powiedział i poklepał mnie po ramieniu. - Wracaj do pracy.

Jak ja mogłem wracać do pracy, gdy cały czas się o nią martwiłem... Nagraliśmy piosenkę. Późnym wieczorem wróciliśmy do Stratford. Wszyscy już spali. Wszedłem po cichu do domu i udałem się na górę. Wziąłem prysznic i poszedłem spać.

Obudziłem się około 7. Śniła mi się Paulina, a mianowicie, że coś złego się stało. Tak bardzo się bałem. Od razu pobiegłem na dół, mama też akurat wstała.

- Justin co się stało? - zapytała.
- Martwię się o Paulinę. Nie wiem co się dzieje. Nie piszę, nie odbiera. Nie wiem... - odpowiedziałem.
- Włącz laptopa, może ktoś będzie na skype. - zaproponowała.

Włączyłem jednak nikogo nie było. Nagle dostałem sms'a :

Paulina jest w szpitalu.

Został on napisany z jej telefonu. Być może jej mama napisała. Łzy od razu napłynęły mi do oczu.

- Mamo... Paulina jest w szpitalu. - zabełgotałem przez łzy.
- Co!? W szpitalu!? Dlaczego!? - wypytywała.
- Nie wiem! Muszę do niej pojechać. Muszę! Dzwonie do Scootera! - oznajmiłem.
- Taka jest Twoja decyzja? - zapytała.
- Tak.
- Może pojadę z Tobą? - zapytała.
- Jak chcesz, ale dziś muszę  tam już być!
- Idę nas spakować!

Ja wykręciłem numer do Scootera i do niego zadzwoniłem.

- Scooter sorry, że Cię budzę, ale podaj mi adres Pauliny. To ważne. Proszę! - powiedziałem.
- Dobra, dobra. - powiedział podając mi adres. - Ale co się stało?
- Jest w szpitalu. Nie wiem dokładnie co się stało. Lece razem z mamą. - odpowiedziałem.
- Ale jak ty chcesz się tam dostać? Nie masz samochodu.
- Scooter, nie martw się. Wynajmę coś tam, a później jak będziemy wracać to oddam i po sprawie. - odpowiedziałem.


*oczami Scootera*

- Uważajcie tam na siebie. - odpowiedziałem.
- Nie martw się. Zobaczymy się jak wrócę. Na razie. - odpowiedział i się rozłączył.
- Kto to był? - zapytała zaspana Carin.
- Justin, jedzie razem z Pattie do Pauliny. Trafiła do szpitala. Nie wiedzą co się stało. - odpowiedziałem.
- Nie dziwie się, że jedzie. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. - odpowiedziała.
- Na pewno. - odpowiedziałem i pogłaskałem ją po brzuchu.




*oczami Justina*

- Mamo! Spakowałaś najpotrzebniejsze rzeczy? - zapytałem.
- Tak. - odpowiedziała.
- Chodź jedziemy na lotnisko. Nie mamy czasu! - odpowiedziałem.

Byłem cały roztrzęsiony. Moja głowa była cała zapełniona myślami co mogło się stać. Pospieszałem mamę, aby się streszczała.

- O nie Justin. Daj mi te kluczyki. Nie będzie prowadził w takim stanie. - powiedziała mama.
- Ale...
- Żadnego ale. Oddaj kluczyki. - powiedziała.

Oddałem kluczę i udałem się na miejsce pasażera. Mama miała rację. Wyruszyliśmy w drogę, po drodze zjadłem śniadanie, którego nie zdążyłem zjeść w domu. Po około godzinie byliśmy już na lotnisku. Szybko pobiegłem załatwić bilety, okazało się, że za około 15 minut będzie samolot. Akurat trafiliśmy. Zakupiłem dwa bilety i udaliśmy się na odprawę. Wreście byliśmy w samolocie.

- Uff, dobrze, że były te bilety. - powiedziałem do mamy.
- Masz rację. - odpowiedziała.

Samolot nie był duży taki jak zazwyczaj. Nawet nie było w nim dużo ludzi. Gdy wszedłem spoglądali na mnie nic więcej. Siedziałem razem z mamą, więc miałem się do kogo odezwać. Opowiedziałem jej co robiliśmy z Pauliną, ale nie tak dosłownie. Powiedziałem np. co robiliśmy nad jeziorem, albo jak pierwszy raz się pocałowaliśmy czy wyznaliśmy sobie miłość. Mama poroniła łzy. Ja również. Dobrze, że dziś ją już spotkam o ile wpuszczą nas na sale gdzie leży.


*6 godzin później*

Dolecieliśmy na miejsce.
Zaraz obok lotniska można było wynająć auto, więc razem z mamą zrobiliśmy to. Była godzina 19.30, więc postanowiliśmy, że zatrzymamy się w hotelu a jutro pojedziemy do Pauliny. Oczywiście ja nie chciałem się zgodzić, ale mama jak zawsze miała rację.

Rano szybko wstaliśmy i udaliśmy się na śniadanie. Nic specjalnego, szybko zjedliśmy i wyruszyliśmy w drogę.
Razem z mapą i adresem jechaliśmy na wyznaczone miejsce. Trochę nam to zajęło, bo co chwilę się gubiliśmy, ale dojechaliśmy na miejsce. Zobaczyłem żółty dom, obok ogród. Już nie mogłem się doczekać jak wygląda w środku. Razem z mamą wysiedliśmy z auta i zapukaliśmy do drzwi. Chwilę czekaliśmy, ale ktoś wreście nam otworzył.

- Pattie? Justin? Co Wy tu robicie? - zapytała zdziwiona mama Pauliny. - Wchodźcie do środka.

Korzystając z okazji poznałem ją.

- Przyjechaliśmy do Pauliny. - powiedziała mama.
- Tak. Dostałem sms'a, że jest w szpitalu i martwię się o nią. - odpowiedziałem.
- No nie jest z nią najlepiej, ale to może później. Zaraz do niej jadę. Przyjechałam tylko, aby wziąć parę rzeczy. Mój mąż jest w pracy, a syn w szkole. Chcecie coś do picia, jedzenia? - zapytała.
- Nie...
- Nie jest z nią najlepiej!? - przerwałem mamie. - Boże, nie! Proszę!
- Wczoraj robili jej badania. Dziś powinny być wyniki. - odpowiedziała jej mama.

Rozglądałem się chwilę po domu. Zauważyłem ślady krwi w salonie. Zapytałem o nie.

- Chcesz wiedzieć prawdę? - zapytała.
- Tak. - odpowiedziałem stanowczo.

Nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Nie odpowiedziałem. Łzy napływały mi do oczu, ale próbowałem się powstrzymać.
Po około 10 minutach wyruszyliśmy w drogę do szpitala.

- A właściwie to Pani napisała do mnie tego sms'a? - zapytałem.
- Tak. Musiałam. Ciągle dzwoniłeś i pisałeś. Musiałam to zrobić. - odpowiedziała.
- Dobrze, że Pani to zrobiła. - odpowiedziałem.
- Mam taką nadzieję.

Cały czas rozmyślałem co mogło się stać. Moja mama rozmawiała z mamą Pauliny. Świetnie się dogadywały.
Dojechaliśmy na miejsce. Od razu wysiadłem z auta i tylko zapytałem na jakim oddziale leży.
Szybko wbiegłem do szpitala i udałem się na odpowiedni oddział. Zacząłem rozglądać się po salach. 1, 2, 3... nie ma jej. 4, 5... nie ma jej. 6... BYŁA. Leżała sama w sali. Wszedłem i zobaczyłem jak leży z zawiniętą ręką i podłączoną kropówką. Spała. Nie chciałem jej budzić. Usiadłem obok niej i złapałem ją za rękę. Zaraz po tym wszedł lekarz do sali, ale wyszedł, bo zobaczył, że Paulina śpi. Po chwili znów wrócił i zapytał się pod nosem :  Justin Bieber? Nie, nie. Jakieś omamy. Haha, nie raczej omamów nie miał.
Przyszła moja i mama Pauliny.
Za chwilę znów przyszedł lekarz. Ja dalej siedziałem obok łóżka i modliłem się aby dała jakiś znak.

- Państwo to rodzina? - zapytał lekarz Pattie.
- Tak. - odpowiedziała bardzo poważnie.
- Dobrze w takim razie mogę mówić co się stało. Mamy już wyniki. - powiedział.

Szczerze to nie chciałem tego słuchać.

- Więc? Wiadomo dlaczego to zrobiła? - zapytała jej mama.
- Nie wiemy dokładnie. Może chciała się po prostu okaleczyć, ale jest jeszcze jedna sprawa mianowicie.
- Jaka!? - zapytała.
- Jest w 1 miesiącu ciąży. - odpowiedział.
- Jest w ciąży!? - zapytały ze zdziwieniem obie mamy.
- Tak.
- Dlaczego ona mi nic nie powiedziała? - zapytała. - Możemy Pana prosić na sekundę?

Wyszli. A więc Paulina jest w ciąży. Wspaniale, ale co na to nasi rodzice? Bardzo się cieszyłem, że będę ojcem, ale ciągle nie mogłem w to uwierzyć. Teraz będą wypisywać : "Justin Bieber został ojcem!" Taaaak, w  tak młodym wieku, wiem...
Nagle do sali weszły nasze mamy.

- Justin, dlaczego nam nie powiedziałeś? - zapytały.
- Ale co ja miałem Wam powiedzieć? - zapytałem.
- Że Paulina jest w ciąży.
- Ale ja nie wiedziałem, dziś się dowiedziałem. - odpowiedziałem.
- Wiecie jakie konsekwencje będziecie mieli jak się urodzi dziecko...
- Rozumiem, wiem, ale ja zrobię wszystko, aby było dobrze. - odpowiedziałem.
- Ona jest w ciąży z Tobą? - zapytała Pattie.

Nie odpowiedziałem, bo ktoś ścisnął mnie za rękę. Była to Paulina. Obudziła się.


*moimi oczami*

Obudziłam się. Poczułam, że ktoś trzymał moją rękę. Od razu poczułam, że jestem w szpitalu. Ten specyficzny zapach. Ledwo otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina siedzącego obok, który ściska rękę.

- Co Ty tutaj robisz? - zapytałam ze łzami w oczach.
- Przyleciałem razem z mamą. - odpowiedział.

Przywitałam się z nią.

- Dlaczego nam nie powiedziałaś, że jesteś w ciąży? - przerwała moja mama.
- Nie chciałam Wam tego mówić... Wiem, że źle postąpiłam robiąc to, czekają nas konsekwencje...
- Nie musisz nic mówić. Wszystko będzie dobrze. - przerwała mi.

Tak, wszystko będzie dobrze... Yhy.

- Tak właściwie co działo się ze mną jak zemdlałam? - zapytałam Justina.
- Gdy nie wychodziłaś z łazienki Twoi rodzice zorientowali się i od razu próbowali mówić, abyś wyszła, ale nie odpowiadałaś, w końcu Twój tato wyważył drzwi i razem z mamą zobaczyli jak leżysz w wannie i Twoja ręka krwawi. Wezwali pogotowie. Zanim przyjechała karetka wyciągnęli Cię z wanny i zanieśli do salonu. Potem zabrano Cię do szpitala. Straciłaś bardzo dużo krwi. Spałaś bardzo długo. Zrobili Ci badania, wszystko jest już w normie... - odpowiedział.
- Justin, ja nie chciałam tego zrobić, na prawdę. Nie wiem dlaczego to zrobiłam... - odpowiedziałam.
- Już dobrze jestem przy Tobie. - odpowiedział całując mnie w czoło.
- Właściwie to jak dowiedziałeś się, że jestem w szpitalu? - zapytałam.
- Nie pisałaś, nie dzwoniłaś. Martwiłem  się, więc robiłem to samo, jednak bez skutku, aż wreście dostałem sms'a, który napisała Twoja mama o tym, iż jesteś w szpitalu, dlatego przyjechałem. - odpowiedział.
- Nie trzeba było. Na prawdę. - odpowiedziałam.
- Trzeba było. - odpowiedział i lekko musnął moje usta. - Kocham Cię.


*3 dni później*

Justin i Pattie postanowili, że zostaną dłużej. Wyszłam ze szpitala. Chodziłam do szkoły i do psychologa o tym aby porozmawiać co się stało.
Nadrobiłam lekcje. Siedziałam sama w szkole z nikim nie rozmawiałam, jedynie pisałam sms'y z Justinem, bo mu oczywiście się nudziło.

- Wróciłaś! - krzyknął Justin na mój widok, gdy wróciłam do domu.
- Nie było mnie 7 godzin i już się stęskniłeś? - zapytałam z uśmiechem.
- Nawet jak jesteś w domu i nie ma Cię przy mnie to tęsknie. - odpowiedział całując mnie w usta. - O której jutro kończysz?
- Jutro... Po 6 lekcjach. - odpowiedziałam w uśmiechem. - Nareszcie piąteeeeek. Chcę już wakacje. A co?
- Przyjadę jutro po Ciebie i pójdziemy na lody. Co Ty na to? - zapytał z uśmiechem.
- Jasne. O ile Ci się będzie chciało. - odpowiedziałam w uśmiechem całując go z policzek. - Tak w ogóle to gdzie wszyscy?
- Pojechali na zakupy. - odpowiedział.
- Aha. - odpowiedziałam przygryzając wargę.

Justin tylko się uśmiechnął, podniósł mnie i zaniósł do mojego pokoju.

- Heej, co Ty robisz? - zapytałam.

Nie odpowiadał. Położył mnie na łóżku i on również to zrobił. Spoglądał na plakaty przez chwilę. Popatrzył na mnie. Objął mnie jednym ramieniem.

- To tak jak mówiłem, jutro przyjadę po Ciebie. - powiedział.
- Taaaak. - odpowiedziałam.
- Kocham Cię, wiesz?
- Tylko mnie? - zapytałam.
- Kocham Was. - odpowiedział i pogłaskał mnie po brzuchu.
- Ja też Was kocham najmocniej na świecie.
- Jak myślisz co to będzie? Chłopczyk czy dziewczynka? - zapytał.
- Myślę, że chłopiec. A Ty?
- Hmm, albo bliźniaki. - zażartował.
- Haha, bardzo śmieszne. Będzie chłopiec, zobaczysz. - odpowiedziałam. - W ogóle to kiedy wracacie z mamą do Kanady?
- Chyba w poniedziałek rano, bo chcę jeszcze ten weekend spędzić z Wami. Może się wybierzemy gdzieś? - zapytał.
- Nie chyba tylko na pewno. Scooter się wścieknie. A no możemy w sumie. Na basen. Co Ty na to? Ciepło jest. - odpowiedziałam.
- Masz rację. A co do basenu to chętnie. - odpowiedział z uśmiechem.


Te 6 godzin w szkole jakoś szybko zleciały. Spieszyłam się, bo Justin na mnie czekał w samochodzie. Gdy już miałam wychodzić ze szkoły Dawid mnie zaczepił.

- Hej. Dokąd się wybierasz? - zapytał.
- Cześć. Nie musisz wiedzieć. - odpowiedziałam a on otworzył mi drzwi. - Sorry, ale mój chłopak czeka w samochodzie. Na razie.


*oczami Justina*

Drzwi się otworzyły i ujrzałem Paulinę jak rozmawia z jakimś typem. Pomyślałem, że to może być ten cały Dawid, ale nie chciałem się nad tym zastanawiać. Szybko się z nim pożegnała i przybiegła do auta. Siedziałem w nim, nie chciałem wychodzić, bo jeszcze ktoś by mnie zauważył i w ogóle. Trochę wyglądało to dziwnie, że chłopak nie otworzy dziewczynie drzwi no, ale cóż. Paulina usiadła i przywitała się ze mną czułym pocałunkiem.

- Tęskniłeś? - zapytała.
- Jak zawsze. - odpowiedziałem z uśmiechem. - Kto to był?
- Ten gość co otworzył mi drzwi jak wychodziłam ze szkoły? - zapytała.
- Tak.
- To jest ten Dawid, o którym Ci mówiłam. - odpowiedziała.
- Dziwnie się na Ciebie patrzył, gdy wsiadłaś do samochodu. - odpowiedziałem.
- Powiedziałam mu, że mój chłopak nie mnie czeka. Możemy już jechać. - odpowiedziała z uśmiechem.
- On ma dziewczynę? - zapytałem.
- Nie ma, ale moja koleżanka Justyna, pamiętasz opowiadałam Ci o niej, ona właśnie się w nim  chyba zakochała. - odpowiedziała. - Ale chyba nie jesteś zazdrosny.
- Nie, nie. - odpowiedziałem chociaż lekko zazdrosny byłem.

Wyjechaliśmy z ruchliwej ulicy i udaliśmy się w stronę kawiarni. Zaparkowałem samochód i pomogłem Paulinie wysiąść z auta.

- Justin, nie trzeba było. - powiedziała uśmiechając się.
- Nie marudź, tylko chodź. - odpowiedziałem.

Wszyscy na nas spoglądali. Nie ukrywaliśmy tego, że jesteśmy razem. Zachowywaliśmy się jak zwykli nastolatkowie. Weszliśmy do pobliskiej kawiarni i zamówiliśmy lody włoskie. Po chwili mogliśmy wyjść razem z naszymi śmietankowymi słodkościami. Udaliśmy się do otwartego parku, przy ulicy. Usiedliśmy na ławce zajadając się lodami.

- Jak było dziś w szkole? - zapytałem.
- Spoko. Szybko zleciało te 6 godzin. - odpowiedziała.
- Dobrze, że tak krótko. Chyba nie wytrzymał bym dłużej. - odpowiedziałem uśmiechając się.
- Przesadzasz. W poniedziałek wyjeżdżasz i nie będziesz mnie widział. - odpowiedziała.
- Nie będę Was widział. - odpowiedziałem i dotknąłem brzucha. - Mam nadziję, że jak przyjadę następnym razem to będzie już coś widać.
- Może. - odpowiedziała z uśmiechem.
- Chodź wracamy. - odpowiedziałem całując ją w usta.
- Kocham Cię. - odpowiedziała.

_____________________________________________

Taki tam rozdział 62. Szału nie ma, dupy nie urywa. Trochę nudny i krótki, wiem, ale na serio nie wiem co miałam pisać. Kompletnie nie wiem. Dziękuję na każdy komenatrz i za to, że już ponad 5000 wyświetleń w tak krótkim czasie. Mam nadzieję, że mogę liczyć na to, że pozostawisz coś po sobie :)

17 komentarzy:

  1. Aww... ^^ Mam nadzieję że to się dobrze skończy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. OOOOOŁ. Wiedziałam że wpadną ;3 Hahahaha . <3 Czekam na nn, informuj mnie dalej na tt @YoSwaggyBieber

    OdpowiedzUsuń
  3. zajebisty rozdział :D czekam na NN :P

    OdpowiedzUsuń
  4. mii się podoba ^^ <3
    zajebisty
    juuż nie moge sie doczekać NN :D

    @polly325

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda, że taki krótki ten rozdział. czytałam go jednym tchem. bardzo mi się podobało. :* po prostu świetnie! będzie malutkie dzieciątko. awwww. suuuuper! <3 czekam na kolejną notkę.
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem uzależniona od tego bloga xD czekam na następny... ;>
    @Supports_Bieber

    OdpowiedzUsuń
  7. ten blog jest super. dziś przeczytałam wszystkie r i jak możesz to proszę informuj mnie o nn na www.purple-glass.blogspot.com z góry dziękuję i dodawaj szybko nn ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. rozdział meeega *_*
    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  9. Suuuuuuuper blog czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  10. wow! rozdział suuuper :) chcę żeby wszystko było ok :) już nie mogę się doczekać następnego rozdziału :) pisz szybko :D życzę weny :* @_maryssbieberxd

    OdpowiedzUsuń
  11. super rozdział. podoba mi się jak opisujesz reakcje Justina :D informuj mnie dalej :* czekam na nowy rozdział <3 / @ForeverBelieb12

    OdpowiedzUsuń
  12. suuper.. długo mnie nie było i musiałąm nadrobic zaległosci...ale to sama przyjemnosc czytac.. :)
    ten rozdział jest swietny, mi sie naprawde podoba i nie marudz, bo naprawdze ci wyszedł :0 jak kazdy zreszta ;d

    OdpowiedzUsuń
  13. super:) mam nadzieje ze wszystko bedzie wporządku z Pauliną :)
    Kamila5213

    OdpowiedzUsuń
  14. Super !!! *.* Zakochałam się w twoim bloogu :D <3. Pisz dalej, ty dajesz mi wenę na mój bloog :* .

    OdpowiedzUsuń
  15. no szkoda że taki krótki ale czekam już na noowy <3
    @Bemyfirst

    OdpowiedzUsuń
  16. mam nadzieje, że oni już zawsze będą razem. <3 @AuneBieber

    OdpowiedzUsuń