piątek, 13 lipca 2012

rozdział 60.


*moimi oczami*

Obudziłam się rano wtulona w Justina. Jego włosy są powykręcane na wszystkie strony. Doszłam do wniosku, że wygląda uroczo i nie będę go budzić. Postanowiłam, że pójdę wziąć prysznic, ale Justin nie chciał mnie puścić. 

- Maleńka gdzie się wybierasz? - zapytał.
- Wziąć prysznic. - odpowiedziałam.
- Tylko wracaj szybko. Czekam na Ciebie.
- Dobrze. - odpowiedziałam całując go w usta. 

Udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się i poszłam na dół, aby przygotować śniadanie. Nikogo nie było. 
Zrobiłam śniadanie i zaniosłam na górę do pokoju Justina. Otworzyłam drzwi, ale jego tam nie było. Nagle drzwi się zamknęły. Szybko odłożyłam jedzenie na lampkę nocną. Poczułam delikatne pocałunki na karku, odwróciłam się i ujrzałam uśmiechniętego Justina.

- Przestraszyłeś mnie. - powiedziałam.
- Przepraszam. - odpowiedział.
- Nic nie szkodzi. - odpowiedziałam.

Wpiłam się w jego usta. Justin mnie podniósł, a ja zaplotłam go nogami w pasie, a on zaniósł mnie na łóżko.

- Zjedzmy śniadanie. - powiedział.
- Ale ja nie chcę. - odpowiedziałam.
- Masz to zjeść. - powiedział.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak. Później będzie nagroda.
- Och, dobra. - odpowiedziałam.

Ja karmiłam jego, a on mnie. Nie obyło się bez słodkich słówek i czułych pocałunków. 
Wiedziałam, że dziś może się to wydarzyć.
Gdy skończyliśmy, Justin zaczął całować mnie po szyi. Usiadłam na jego biodrach. Poczułam...
Zaczęłam go całować. Ręką jeździłam po jego torsie, sierowałam ją w stronę Jerryego. Dłonie Justina znalazły się pod moją koszulą. Zaczęłam całować jego szyję. Justin tylko mruczał. On przerzucił mnie pod siebie. Leżał między moimi nogami, mocno napierając na mnie. Okropnie mnie to podniecało. Ściągnął ze mnie koszulę. Zaczął całować mój dekolt. Zaczął bawić się moim zapięciem od stanika. Po chwili nie miałam go już na sobie. Składał delikatne pocałunki na brzuchu... Powoli zaczął odpinać moje spodnie i rzucił gdzieś za siebie. Teraz to ja ściągnęłam spodnie Justina. Całowałam jego usta.  Powolutku wsunęłam dłoń do jego boxerek. Przejechałam nią po Biebercondzie. Justin tylko jęczał. Szybko ściągnęłam jego bokserki. Moim oczom ukazał się Jerry. Uśmiechnęłam się do Justina. Jego kolega był w pełni gotowy do zabawy.  Ściągnął ostatnią część mojej garderoby. Justin znów zaczął całować mój brzuch, piersi, szyję, usta i twarz. Po chwili wsunął we mnie swoje dwa paluszki. Najpierw delikatnie nimi poruszał, ale później nie mógł się opamiętać. Coraz głośniej jęczałam. Gdy skończył, poczułaś jak jego język pieści moje całe ciało. To jeszcze bardziej doprowadza mnie do szału. Zaplotłam ręce w jego mokre włosy. 

- Chcesz tego? - zapytał patrząc mi prosto w oczy.
- Tak. Zrób to. - odpowiedziałam.

Chwilę później poczułam jak Justin wchodzi we mnie. Jęknęłam z bólu. Justin powoli zaczął ruszać biodrami. Z minuty na minutę jego ruchy były coraz szybsze, mocniejsze i bardziej stanowcze. Oboje doszliśmy.  Justin opadał obok mnie zmęczony. 

- Przeżyłem właśnie to co chciałem. Wiem, że jesteśmy za młodzi, ale nie mogę tego określić... Dziękuję. - powiedział.
- Justin, ja też... Kocham cię. - odpowiedziałam.
- Ja ciebie też. 


*oczami Justina*

Wstaliśmy, ubraliśmy się i udaliśmy się na dół gdzie czekali na nas Scooter i Kenny.

- Co tak u Was głośno było? - zapytał Kenny śmiejąc się.
- Wcale nie. - odpowiedziałem.
- No właśnie. - dopowiedziała Paula.
- Chodźmy już. - powiedział Scooter.

Wyruszyliśmy w drogę najpierw do radia, w którym miał odbyć się pierwszy wywiad. Byłem trochę poddenerwowany.
Byliśmy w busie. Kenny prowadził, a Scooter razem z nim rozmawiał. Ja z moją ukochaną usiedliśmy na tyle. 

- Justin co jest? - zapytała łapiąc mnie za rękę.
- Denerwuję się. - odpowiedziałem.
- Kochanie wszystko będzie dobrze. - odpowiedziała całując mnie w czoło.
- Tak sądzisz? - zapytałem.
- Oczywiście... Wiesz ciągle o tym myślę co wydarzyło się dziś rano. - powiedziała.
- Ja również. Jesteś najlepsza...
- Wiesz, że mogę... - zaczęła jednak jej przerwałem.
- Tak wiem. Chociaż nie koniecznie będziesz. - odpowiedziałem.
- A jeżeli będę? Co zrobimy? Moi rodzice wyrzucą mnie z domu... Nie poradzę sobie sama. - odpowiedziała.
- Co Ty w ogóle mówisz. Masz mnie. Będzie dobrze, zobaczysz. Kocham Cię. - odpowiedziałem i wpoiłem się w jej usta.
- Co ja bym bez Ciebie zrobiła...

Przytuliłem ją bardzo mocno do siebie i pocałowałem w czoło.
Dojeżdżaliśmy na miejsce.

- Nikt o Was nie wie, więc zachowujcie się tak jak zawsze... Zresztą sami zadecydujecie. - powiedział Scooter.
- Dokładnie to samo chciałem powiedzieć. - odpowiedziałem.

Paulina na mnie popatrzyła, ja na nią i oddałem jej gorący pocałunek.

- No chodźmy już. - powiedział Scooter.

Wysiadłem pierwszy z auta, aby potem móc pomóc mojej dziewczynie. Paparazzi robili zdjęcia, jednak Paula zakrywała twarz. Wziąłem ją pod swoje ramiona i weszliśmy do studia. Na szczęście nie było tam nikogo kto by mógł robić zdjęcia, więc bez problemu się przywitałem ze wszystkimi. Scooter i Kenny wraz Pauliną udali się za kulisy, ja natomiast usiadłem na krześle i przeszliśmy do wywiadu.


*oczami Scootera*

Byliśmy na miejscu. Bacznie słuchaliśmy jakie pytania zadawane są Justinowi. Było trochę śmiesznie, ale również trochę powagi. Paulina bardzo uważnie spoglądała na wszystko co jej do okoła. Nagle padły pytania tego co wydarzyło się po tym jak Selena z nim zerwała. Odpowiedział na wszystkie pytania, jednak nie było to dla niego łatwe. 


*oczami Justina*

- To prawda, że chciałeś popełnić samobójstwo? - zapytali.
- Tak. - odpowiedziałem po głębokim wdechu.

Pytali mnie jeszcze innych pytań lecz pod koniec wywiadu zapytali mnie o Paulinę.

- Justin masz dziewczynę?
- Nie. - skłamałem.
- Kim jest ta dziewczyna, z którą widziano Cię parę razy?
- To moja przyjaciółka. - odpowiedziałem.

Pokazali mi zdjęcie, na którym byliśmy wtedy nad jeziorem.

- Czy to Wy? - zapytali.
- Nie sądzę. Owszem byliśmy nad jeziorem, ale również były inne osoby, które mogły być do nas podobne, ale to nie my. - skłamałem.
- Skoro to Twoja przyjaciółka może opowiesz nam coś o niej? 
- Nie wiem czy ona by tego chciała, więc może zostawię to dla siebie. - odpowiedziałem.
- Dobrze. A co powiesz nam na temat Twojego wpisu na twitterze. Napisałeś, że jesteś zakochany... Czy aby na pewno jesteś?
- Owszem. - odpowiedziałem.
- To wszystko. Dziękujemy.
- Ja również. - odpowiedziałem i udałem się za kulisy.


*oczami Scootera*

- Uff... Myślałem, że już nigdy nie skończą. - powiedział Justin.
- Było dobrze. - powiedziała Paulina.
- Założę się, że o to samo zapytają w telewizji. - powiedział.
- Na bank. - odpowiedziała Paulina.
- Nie przejmuj się. Ważne, że podjąłeś ważną decyzję o tym czy im powiesz prawdę czy nie. - powiedziałem. - Chodźmy na lunch.

Wyszliśmy i udaliśmy się do pobliskiej kawiarni. Zamówiliśmy coś na szybko, usiedliśmy i czekaliśmy na zamówienie.

- Ja zaraz wrócę. - oznajmił Justin.
- Wracaj szybko. - powiedziałem.
- Ciekawe gdzie poszedł. - powiedziała Paulina.
- Nie mam pojęcia.
- Proszę oto Państwa zamówienie. - powiedziała kelnerka.
- Dziękujemy.
- To chyba Justinowi weźmiemy na wynos. - powiedziałem.
- Raczej. Smacznego.


*oczami Justina*

Wybiegłem z kawiarni i udałem się do sklepu jubilerskiego, który był zaraz obok.
Wszedłem do środka. Rozglądałem się przez chwilę.

- W czym mogę pomóc? - zapytała sprzedawczyni.
- Szukam naszyjnika, najlepiej złotego. - powiedziałem.
- O proszę bardzo... Tutaj są. - odpowiedziała i wskazała. 

Rozglądałem się przez chwilę. Uwagę zwrócił mi naszyjnik z serduszkiem.

- Mogę zobaczyć ten z serduszkiem? - zapytałem.
- Oczywiście.

Podała mi ten naszyjnik. Był bardzo piękny. Złote serce... 

- W jakiej cenie? - zapytałem.
- 450$ - odpowiedziała.
- Biorę...

Zapakowała mi naszyjnik do specjalnego pudełeczka... Rozglądałem się jeszcze za pierścionkiem.

- Jest może pierścionki z pierwszymi literami imienia? - zapytałem.
- Oczywiście, tu w gablocie obok. - odpowiedziała. - A jakie konkretnie litery?
- J i P. - odpowiedziałem.
- O proszę tu jest. - odpowiedziała.

Złoty pierścionek. Tak, biorę.

- To również wezmę ten pierścionek. - powiedziałem.
- Już pakuję.

Zapakowała również pierścionek do specjalnego pudełeczka.

- Za wszystko będzie 600$. - powiedziała.
- Proszę. - odpowiedziałem dając jej pieniądze.
- Dziękuję i zapraszam ponownie. - odpowiedziała podając mi w jednej większej torebce zakupione przeze mnie rzeczy.
- Do widzenia.

Wyszedłem szybko i udałem się szybko do auta gdzie był Kenny.

- Pilnuj tego jak oka w głowie. - powiedziałem. - I masz nic nikomu nie mówić. Ja idę teraz do nich.
- Oczywiście. - odpowiedział.

Wpadłem szybko do kawiarni. Właśnie wychodzili.

- Chodź zjesz po drodze. - powiedziała Paulina.
- Och, no dobra.


*moimi oczami*

Zasiedliśmy w busie i wyruszyliśmy na kolejny wywiad. Justin po drodze zjadł swój lunch. Chciałam go wypytać gdzie był, ale nic nie odpowiadał.
Byliśmy już na miejscu.
Chłopak wszedł do studia i zaczął się wywiad.
Oczywiście nasze prognozy się sprawdziły i o to samo pytali Justin co w radiu, ale jak zawsze sobie poradził. 
Wprawdzie niby szybko zleciał ten czas, ale pomału trzeba było się zbierać do domu i spakować ostatnie rzeczy. Więc właśnie tak zrobiliśmy. Scooter i Kenny odwieźli nas do domu, po czym później i tak przyjadą, bo jedziemy na lotnisko.
Ja udałam się do domu, natomiast Justin poszedł po coś do Kennyego. 
Byli dziadkowie Justina, rozmawiali z Pattie.

- Oo, Państwo już wrócili. - powiedziałam z uśmiechem.
- Tak i przy okazji gratulujemy. - odpowiedzieli.
- Ale czego? - zapytałam.
- Tego, że jesteś z Justinem. 
- Ach, dziękuję. - odpowiedziałam. - Ja pójdę do siebie, muszę jeszcze dokończyć się pakować, bo dziś niestety już wyjeżdżam.

No niestety... Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam po raz ostatni drzwi do pokoju, w którym nocowałam. Zaczęłam pakować ostatnie rzeczy.

- Nie przeszkadzam? - zapytał Justin.
- Nie wejdź. - odpowiedziałam. - Sorry, ale zaraz wrócę. Muszę do toalety.
- Spoko.


*oczami Justina*

Jest! Nadarzyła się okazja, że wyszła. Szybko więc włożyłem pierścionek w pudełku do jej torby. Oby się zorientowała dopiero jak wróci do domu. Naszyjnik dam jej... Później. W ogóle to szykujemy dla niej niespodziankę. Dlatego musiałem tu przyjść, by na dole wszystko przygotowali. Ma przyjechać cała ekipa, więc przy okazji jeszcze pozna parę osób. Wprawdzie to taki pożegnanie i w ogóle, ale tak na prawdę nie chcę aby wyjeżdżała. Pewnie się rozpłaczę na lotnisku. Samolot miała o godzinie 21, więc około 20 musimy wyjechać, a jest w tym momencie 15:30. Dużo czasu, ale szybko zleci. 

- Już jestem. - powiedziała wbiegając do pokoju.
- Och to dobrze. - odpowiedziałem. - Jak tam spakowana?
- Tak, jeszcze tylko kosmetyczka. - odpowiedziała pakując ją do torby.

Usiadła obok mnie. 

- Pojedziesz dziś ze mną na lotnisko? - zapytała.
- Ja bym nie pojechał? Oczywiście, że pojadę. - odpowiedziałem przytulając ją do siebie.
- Dobrze, że nikt nie będzie wiedział, że tam będziesz. - powiedziała.
- Jak to?
- Zobaczysz później. - odpowiedziała całując mnie w usta.

Właśnie dostałem sms'a od Scootera : "Chodźcie na dół. Tylko wiesz co masz robić."
Haha, oczywiście, że wiem. Złapałem Paulinę za rękę i powiedziałem :

- Chodźmy na dół, tylko zamknij oczy.

Uśmiechnęła się i zamknęła oczy.

- Tylko uważaj na mnie. - powiedziała.
- Nic się nie bój. - odpowiedziałem. - I nie podglądaj.

Pomału zeszliśmy na dół. Wszystko już było przygotowane. Na stole znajdowały się różnie smakołyki, do okoła stała cała ekipa, mama, tata, dziadkowie, Jazzy i Jaxon. Przybyli, aby się pożegnać. Mało co się nie popłakałem.

- Już? - zapytała.
- Myślę, że tak. - odpowiedziałem.

Otworzyła oczy. Doznała szoku. Kompletnie nie wiedziała co powiedzieć. 

- Justin, Ty głupku. - powiedziała klepiąc mnie po ramieniu. - Czego mi nie powiedziałeś?
Ja tylko się śmiałem.
- Niespodzianka. - zawołali wszyscy.
- Na prawdę, nie trzeba było. Przecież to nic takiego, ale dziękuję z całego serca. - powiedziała.
- Nie marudź tylko chodź. Przedstawię Cię wszystkim. - odpowiedziałem.

Trochę nam to zajęło, ale było bardzo śmiesznie. Alfredo przyjechała jak zawsze trochę spóźniony, ale za to robił zajebiste zdjęcia  pamiątkowe. Paulina podeszła do Carin, a ja rozmawiałem z Alfredem oglądając zdjęcia.


*oczami Carin*

Podbiegła do mnie Paulina i mocno przytuliła.

- Jak się czujesz? - zapytała.
- Bardzo dobrze. - odpowiedziała. - A jak tam przed wyjazdem?
- Trochę smutno, ale jakoś to będzie. - odpowiedziała.
- Rozumiem.
- A jak mały lub mała? - zapytała.
- Pomału rośnie. - odpowiedziałamz uśmiechem.
- No już troszkę widać, że jesteś w ciąży. - odpowiedziała.
- Ale wiesz jak Scooter się przejmuję. Cały czas mi każde odpoczywać, nawet nic nie mogę zrobić. - odpowiedziałam.
- Troszczy się o Ciebie. 
- Bardzo, aż za bardzo. Uwierz. - odpowiedziałam.
- Wierze. Haha. Jedziesz może na lotnisko? - zapytała.
- Nie, bo Scooter mi zabronił. - odpowiedziała.
- Szkoda... Będziemy się musiały tutaj pożegnać.
- Będzie dobrze... Zobaczysz. Jeszcze nie raz się zobaczymy.
- Mam nadzieję. - odpowiedziała.
- O czym wy tu tak rozmawiacie? - zapytał Justin łapiąc mnie od tyłu.
- Ty na prawdę chcesz aby dostała zawał serca? - zapytała go.
- Nie dlaczego?
- Idź Ty głupku. - odpowiedziała.
- Och Justin, Justin. Co Ty bez niej zrobisz? - zapytałam.
- Umrę. - odpowiedział.
- Nie zrobisz tego. - odpowiedziała, odwróciła się w jego stronę i zaczęli się całować.

Świetnie razem wyglądali. Alfredo oczywiście robił zdjęcia.


*oczami Justina*

- Chodź usiądziemy i coś zjemy. Wołają nas. - powiedziałem przerywając pocałunek.
- Okay.

Usiedliśmy prze stołem. Zajadaliśmy obiado-kolację, bardzo pyszną jak zawsze. Obok nas siedział tata, mama i oczywiście Jazzy i Jaxon.

- Będziecie tęsknić za Pauliną? - zapytałem maluchów.
- Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak. - krzyknęła Jazzy.
- Aww, chodź tu do mnie. - powiedziała Paula.

Jazzy zrobiła to i mocno ją przytuliła. Alfredo oczywiście jak zawsze robił masę zdjęć. Jaxon też się udał do niej. Trochę się pobawili. Widziałem, że lubi dzieci. Najgorsze było to, że my możemy mieć dziecko... Godzina 19:37. 

- Możemy Was na chwilę przeprosić? - zapytałem wszystki.
- Jasne. - odpowiedzieli.
- Chodź. - powiedziałem do Pauli.
- Ale gdzie? - zapytała.
- Na zewnątrz.

Wyszliśmy. Udaliśmy się w stronę ławki, która znajdowała się przed domem.

- Pamiętasz? - zapytałem.
- Jak można tego nie pamiętać. Tu chciałeś mnie pocałować. - odpowiedziała.
- Usiądź proszę. - powiedziałem.
- Kocham cię jak nikogo innego. Jesteś moją maleńką shawty. - powiedziałem całując ją w czoło. -  Zamknij oczy. 

Zamknęła oczy. Zapiąłem jej na szyi naszyjnik, który dziś kupiłem.

- Otwórz oczy. - powiedziałem. - Podoba ci się?
- Nie wiesz jak bardzo... 
- Chcę abyś go nosiła już zawsze. - przerwałem jej.
- Ale Justin, ja nie mogę tego przyjąć. Naszyjnik jej piękny, ale nie mogę.
- Nie ma żadnego, ale. To prezent ode mnie dla Ciebie.
- Jest zbyt drogi. Nie mogę Justin. - odpowiedziała odpinając po woli naszyjnik.
- Nie rób tego. Proszę, weź go. Nic więcej od Ciebie teraz nie chcę. - odpowiedziałem.
- Chcę abyś go nosiła już zawsze. - powtórzyłem się jeszcze raz.
- I tak będzie. - odpowiedziała ulegając i całując mnie w usta.

Zobaczyliśmy jak Kenny wychodzi z moją walizką, więc udaliśmy się do domu.


*moimi oczami*

Weszliśmy do domu. To był czas pożegnania. Wzięłam jeszcze swoją torebkę i napłynęły mi łzy do oczu. Musiałam się ze wszystkimi pożegnać.

- Dziękuję wszystkim za to, że pomogli mi spełnić moje marzenia i znaleźć się tu gdzie teraz jestem. Jestem Wam bardzo wdzięczna. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Nie płacz. - podeszła do mnie Jazmyn i powiedziała.
- Mała, Ty pilnuj razem z Jaxonem, Justina. Dobra? - zapytałam.
- Nie ma splawy. - odpowiedziała śmiesznie.
- Kocham Was. Chodźcie tu to Was wyściskam. - odpowiedziałam.

Wyściskałam ich bardzo mocno. Później nadszedł czas na rodzinę Justin i całą ekipę, oprócz Kennego, Scootera i Justina, którzy jechali ze mną.

- Trzymaj się i pamiętaj zawsze możesz na nas liczyć. - powiedziała Pattie.
- Do zobaczenia. - powiedziałam machając im na pożegnanie, gdy siadałam do busa.
- Jak się trzymasz? - zapytał mnie Justin.
- Najgorsze mam przed sobą. - odpowiedziałam.
- Ja też. Spróbuj zasnąć.

Położyłam głowę na jego kolanach i zasnęłam, gdy tylko zaczął głaskać mnie po włosach.


*oczami Scootera*

- Scooter, a ona będzie sama wracać? - zapytał mnie Justin.
- Nie razem z Kennym tak samo jak tu przyjechała. - odpowiedziałem.
- Dlaczego ja nie mogę? 
- Justin, posłuchaj. Kenny już wie jak to było, wie gdzie ma iść i w ogóle. A Ty jakbyś poleciał to co byś zrobił? Licz się z tym trochę. - odpowiedziałem.
- Um, no dobra... - odpowiedział.
- Ja wiem, że to jest dla Ciebie trudne to rozstanie, ale ona musi wracać. Ma szkołę, musi się uczyć. - powiedziałem.
- Tak wiem... Ale ja też bym chciał ją odwiedzić.
- Odwiedzisz ją. - zapewniałem ją.
- Mam taką nadzieję, bo jak nie to sam wyjadę.
- Justin...
- Już jesteśmy! - powiedział nagle Kenny.
- Już? Tak szybko? - zapytał zdziwiony Justin.
- No nie było żadnych korków, więc jesteśmy punktualnie. - odpowiedział.

Pojechaliśmy tam gdzie ostatnio. Stewardessa już czekała na nich. Teraz pożegnanie.
Wysiedliśmy z auta. Kenny wyciągnął jej bagaż i stanął obok stewardessy rozmawiając z nią. Paulina podeszła do mnie.

- Scooter, dziękuję Ci za to co dla mnie zrobiłeś. Jestem bardzo wdzięczna i nie wiem jak mogę to wynagrodzić. - powiedziała.
- Uszczęśliwiłaś Justina, a to chyba było najważniejsze. - odpowiedziałem.

Justin bacznie przysłuchiwał się naszej rozmowie.
Paulina mocno mnie przytuliła. Mnie uroniły się łzy.

- Scooter nie płacz, bo ja zacznę. - powiedziała.
- Pożegnaj się z Justinem.



*moimi oczami*

Teraz miało być najgorsze dla mnie. Tak bardzo tego nie chciałam.
Podeszłam więc do Justina, a on do mnie. Dotknęłam ręką jego mokrego policzka od płaczu. Ja też się popłakałam.

- Nigdy nie pozwolę ci odejść malutka. - powiedział po czym go pocałowałam. - Może nasza miłość jest trudna ale prawdziwa. 
- Masz rację. Kocham cię.  - odpowiedziałam.
- Ale ja ciebie bardziej. - odpowiedział i uśmiechnął się przez łzy.
- Nawet nie wiesz ile taki jeden Twój uśmiech daje mi szczęście. - odpowiedziałam a Justin czule pocałował mnie w czoło.
- Wiem skarbie. Czuję to samo gdy Ty się uśmiechasz. - odpowiedział i wpiliśmy się w usta.
- JUŻ MUSIMY IŚĆ. - krzyknął Kenny.

Przerwaliśmy pocałunek. Rozpłakałam się jeszcze bardziej, Justin też. Łzy leciały nam po policzkach.

- Boję się. - powiedziałam.
- Czego? - zapytał.
- Że kiedyś o mnie zapomnisz... Okropnie się tego boję. - odpowiedziałam.
- Kochana, obiecuję, że to się nie stanie. Jesteś dla mnie ważną osobą, odgrywasz wielką rolę w moim życiu. Nie myśl tak nigdy więcej. Proszę... Obiecaj mi to. 
- Obiecuję... Kocham Cię. Muszę już iść. - odpowiedziałam i już odchodziłam.
- Będę dzwonił i pisał. Kocham Cię Paulina. 
- Ja Ciebie też Justin. - odpowiedziałam.

Szłam w stronę Kennego. Łzy leciały mi po policzkach.

- ZACZEKAJ! - krzyknął Justin podbiegając do mnie. - Kocham Cię! - powiedział oddając mi ostatnie pocałunki.
- Kocham Cię Justin! - odpowiedziałam mocno wtulając się w niego i oddając ostatni pocałunek.

Tym razem już poszłam do Kennego. Spojrzałam jeszcze na Scootera i Justina. Był cały zapłakany, tak jak ja.

- Chodźmy. - powiedział Kenny.

Udaliśmy się tam gdzie ostatnio. Już nie zobaczyłam tam ani Justina, ani Scootera. Ryczałam jak głupia. Udaliśmy się do samolotu. Wystartował, a ja dalej płakałam. Kenny nic się nie odzywał. Ze zmęczenia zasnęłam. 


*oczami Scootera*

Widziałem to jak przeżywają. Nie wiem co to będzie z Justinem. Bardzo ją kocha. Był kompletnie załamany, cały zapłakany. Podbiegł do mnie.

- Scooter, dlaczego... Dlaczego ona wyjechała? Dlaczego? Dlaczego? Co ja bez niej zrobię. - krzyczał.
- Uspokój się Justin. Wszystko będzie dobrze. Chodź jedziemy do domu... - odpowiedziałem.

Po Justinie było widać, że nie chce iść, ale go do tego zmusiłem i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Stratford.


*oczami Justina*

Dojechaliśmy do domu. Byłem cały zapłakany. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać. Od razu wbiegłem do domu i udałem się do swojego pokoju zamykając drzwi na klucz. Cały czas myślałem o tym jak spędzałem te dni z Pauliną i o tym co się dziś rano wydarzyło. Nie mogłem w to uwierzyć, że ona wyjechała. Będzie mi jej brakować, jednak zrobię wszystko by z nią być. Byłem zmęczony więc zasnąłem.

_______________________________________________________

Rozdział 60 już za nami. Jak Wam się podoba?
Dziękuję za wszystkie komentarze.
Ten rozdział dedykuje Natali. Ona się domyśli dlaczego <3
KTO CHCE BYĆ INFORMOWANY NIECH NAPISZĘ.
KOMENTUJCIE.
POWIEDŹCIE MI CZY POWINNA OPUBLIKOWAĆ DRUGIE OPOWIADANIE. PROSZĘ O SZCZERY KOMENTARZ.

http://bieberamazingstory.blog.onet.pl/ <-- wchodźcie :)

peace & love

23 komentarze:

  1. Super! Jerry ♥___________♥ Dawaj kolejny. I takiii długi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. WOW ja chce następny ja chce dalej ! Ciądle prosze o info a najpierw skończto potem 2 xD @Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  3. Niee... super rozdział. Myślałam że to pierścionek zaręczynowy... a tu 'Poproszę naszyjnik". Ale rozdział boski jest! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. wyobraziłam sobie to pożegnanie.. wiem jak to boli, w pewnym sensie to przeżywałam. mam nadzieje, że nie będzie tak jak u mnie. mam nadzieje, że oni się jeszcze spotkają. <3 @AuneBieber

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam twoje opowiadania. Czytam je od samego początku i będę czytać do samego końca. Jeśli mogę prosić to informuj mnie dalej : @YoSwaggyBieber ., Pewnie że możesz opublikować drugie opowiadanie, będę miała co czytać <33

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo smutne to pożegnanie ahh .. biedni . myślałam, że Justin jej się oświadczy a tu proszę. ale mam nadzieję, że to zrobi w końcu. w końcu to był super rozdział! czekam na kolejną notkę! <33
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieje że jeszcze się spotkają i dalej będą tak się mocno kochać:) Rozdział jest super.
    Kamila5213

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, aż się sama popłakałam. Romantyczne i wgle.. nie mogę się doczekać co będzie dalej.. <3 / @ForeverBelieb12

    OdpowiedzUsuń
  9. agszxwjpnx zrobili to *.*
    czemu ona wyjechała, niech szybko wróci, albo Justin do Niej pojedzie.
    Oni się tak kochają awww <3 @Bemyfirst

    OdpowiedzUsuń
  10. hdsjadjkdsjfjsdfj po prostu zabrakło mi słów! :) piękne! popłakałam się! ;D czkem z niecierpliwością na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  11. nono Jerry w akcji ^^

    haha zajebisty <3
    czekam na NN

    @polly325

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurczę! Popłakałam się jejku*.* Wspaniały rozdział!<3 @Buulcia

    OdpowiedzUsuń
  13. a i jeszcze opublikuj to opowiadanie :) będzie co czytać;)

    OdpowiedzUsuń
  14. wow! świetne!

    OdpowiedzUsuń
  15. ja chę już następny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie wiem co powiedzieć! to ich rozstanie! płakałam! cudowny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  17. ahh kocham to opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  18. super! tylko szkoda że się rozstali ;(

    OdpowiedzUsuń
  19. omomomomomomom ... Jerry ;) świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  20. kocham cię! to jest świetne!

    OdpowiedzUsuń
  21. czekam na nn! mają do siebie wrócić! ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. płakać mi się chcę :/ kocham to!

    OdpowiedzUsuń
  23. #LOVE #LOVE #LOVE kocham twójblog czekam na kolejny rozdział ;))<3

    OdpowiedzUsuń