poniedziałek, 2 lipca 2012

rozdział 57.



*moimi oczami*

Obudziłam się. Nasze ręce są splecione. Spojrzałam na Justina. Spał. Jego włosy były poprzewracane na wszystkie strony. Kocham jego nieład na głowie. Świetnie się komponowały z białą pościelą. Jak zasnęłam bez spodenek tak się w niech nie obudziłam. Dalej miałam niebieską koszulę Justina, która ciągle pachniała jego zmysłowymi perfumami. Postanowiłam, że wstanę i przyszykuję śniadanie. Wstałam po cichu i na palcach wyszłam z sypialni i zeszłam na dół do kuchni. Miałam całą do dyspozycji, więc nie było problemu, chyba, że lodówka była by pusta. Na szczęście wszystko w niej było. Szczerze powiedziawszy nie wiedziałam co zrobić. Wyciągłam warzywa, jakie były, pokroiłam je. Do tego zrobiłam jajecznicę z bekonem. Nagle usłyszałam jak ktoś  próbuje się zakradać, do tego zasłony się odsunęły. Przestraszyłam się. Odwróciłam się nagle do tylu.

- Cześć maleńka. - powiedział Justin i namiętnie pocałował mnie w usta przechylając na blad kredensu.

Nie byłam w stanie mu przerwać. Jego pocałunki były zbyt czułe. Jednak go odepchnęłam.

- Cześć, cześć. - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy. - Zasiądź przy stole.
- Oczywiście. - odpowiedział. - Może Ci w czymś pomóc?
- Nie trzeba, ale możesz nakryć do stołu. - odpowiedziałam.
- Rozkaz.

Justin wyciągnął z szafki talerze i sztuczce, położył je na stole, który był pokryty biało niebieskim obrusem. Podałam mu owoce, które pokroiłam aby położył je na stół, pieczywo itd. Zasiadł do stołu.

- No to gdzie to śniadanie? - zapytał.
- Już podaje. - odpowiedziałam.

Podeszłam do niego z patelnią pełną jajecznicy i nakładałam mu ją na talerz mówiąc :

- Jak Ci wystarczy to powiedz już.
- JUUUUUUŻ. - krzyknął.
- Co tak mało!? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Nie pytaj, tylko ty pierwsza sobie nałóż. - odpowiedział.

Już miałam odchodzić od Justina, gdy ten nagle  złapał mnie za biodra, przyciągając do siebie i posadził mnie na swoich kolanach.

- Wygodnie? - zapytał.
- Jasne. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- To możemy jeść razem. - powiedział.
- Jesteś pewny? - zapytałam.
- Oczywiście. - odpowiedział.

Jedliśmy z jednego talerza. Justin oczywiście się wygłupiał. Nagle go zapytałam.

- JUSTIN. Gdzie Twoja koszula?
- A gdzie Twoje spodenki? - zapytał.

Zawstydziłam się. Nagle Justin przechylił krzesło i oboje upadliśmy na ziemie śmiejąc się.



*oczami Justina*


- To nie jest śmieszne, Justin. Moglibyśmy sobie coś zrobić. Tym bardziej, że się powtarzamy... - powiedziała.
- Powtarzamy się? - odpowiedziałem zachęcającym uśmiechem.
- Tak?
- To możemy to powtórzyć jeszcze raz. - powiedziałem.
- No nie wiem... Z Ciebie czasem niedobra bestia jest. - odpowiedziała.

Bestia, jakie określenie. To chyba nie ja, tylko mój przyjaciel. Nic na to nie poradzę, że on... ten teges. W końcu nie mogłem się powstrzymać i zacząłem ją namiętnie całować. Ona wbiła swoje paznokcie w moje plecy. Zaczęła robić to samo co ja. Tak powtarzaliśmy się, dokładnie tak samo jak wczoraj wieczorem tylko tym razem bez ściągania bielizny. Poczułem jak mój przyjaciel (czytaj Jerry) jest gotów do zabawy, jednak wiedziałem, że nie możemy tego zrobić chociaż bardzo chcę. Nie chcę popełnić tego błędu co moi rodzice, ale to jest  czasami silniejsze ode mnie. Ona tylko jęczała od moich gorących pocałunków, które schodziły coraz niżej (do bioder). Wiedziałem, że czuje Jerrego, to przez niego tak się zachowuje. Nie chciałem jej zrobić krzywdy... Ona zaplotła swoje dłonie w moje włosy, tym razem to ona mnie całowała, a ja zatracałem się w jej delikatnych pocałunkach. Nasze ręce się splątały, jedynie co nam pozostało to pocałunki i mój przyjaciel... W duszy powtarzałem sobie, że nie możemy tego zrobić, jesteśmy za młodzi. Z każdym jej dotykiem kocham ją i pragnę coraz bardziej. Dotyka mnie wszędzie... Jest kompletnie zatracona tak jak ja. Nagle nasze pieszczoty przerwał dzwonek od drzwi.
Zerwaliśmy się natychmiast.

- Ooo nie Justin. Co teraz? - zapytała przerażona wstając z podłogi.
Przyciągłem ją do siebie, ona mocno złapała mnie za plecy i dokończyliśmy nasz pocałunek.
- Teraz idź szybko na górę, ubierz się i zejdź na dół. To pewnie tata z Jazzy i Jaxonem, będą z nami na zakupach dziś. - powiedziałem.
- Dobrze kochanie. - odpowiedziała całując mnie w usta i szybko pobiegła na górę.

Szybko podniosłem krzesło, wsadziłem wszystko szybko do lodówki, talerze i sztućce wsadziłem do zmywarki i poszedłem otworzyć drzwi.

- Cześć Dźasssssssssssssstin. - krzyknęła Jazzy i wtuliła się w moje ramiona jak tylko otworzyłem drzwi.
- Cześć mała. - odpowiedziałem.

Za nią stał tata z Jaxonem. Z nimi się przywitałem i zaprosiłem do środka.

- Gdzie Paulina? - zapytał tata.
- Pewnie na górze, szykuje się na zakupy. - odpowiedziałem.
- Na zakupy? A Ty to tak sobie bez koszuli po domu paradujesz? - zapytał.
- Właśnie byłem w garderobie, gdy zadzwoniłeś do drzwi i nie zdążyłem się ubrać. Zaraz wrócę. - odpowiedziałem i pobiegłem do sypialni.

Była w niej Paulina.

- I jak gotowa? - zapytałam.
- Ja tak, Ty raczej nie. - odpowiedziała.
- Och, no wiesz. Twoje ciało jest gorące więc jak mam być gotowy? - zapytałem.
- Oj tam. Nie marudź tylko zakładaj. - odpowiedziała podając mi koszule.
- Skąd ona się tu wzięła? - zapytałem.
- Wiesz ma się te sposoby. - odpowiedziała.
- Kocham Cię. - odpowiedziałem całując ją w usta.
- Chodźmy na dół. Tylko wiesz, nikt nic nie wie o nas. - powiedziała.
- No tak to już wiem, ale kochasz mnie chociaż trochę? - zapytałem.
- Kocham najmocniej na świecie. - odpowiedziała całując mnie w usta.
- Aww... - złapałem ją za ręke i wyszliśmy z sypialni.


*moimi oczami*

No i jak można go nie kochać? Wyszliśmy z sypialni. Oczywiście jeszcze parę pocałunków po drodze się nadrobiło, bo pewnie przez cały dzień nie będziemy tego robić. Justin prowadził mnie do salonu, gdzie był Jeremy, Jazzy i Jaxon. Przywitałam się z tatem Justina i małe pociechy trochę się wstydziły. Usiadłam na kanapie, a Justin wziął Jaxona na kolana i usiadł z nim obok mnie, Jazmyn podeszła obok niego chowając się za jego plecy.

- Och, Jazzy. Nie wstydź się. Tak samo jak ty Jaxon. - powiedział Justin.
- Cześć. - powiedziałam do Jazzy i Jaxona z uśmiechem.
- To jest Paulina. Moja fanka. - powiedział Justin.
- Cześć... Ty jesteś dziefcyną mojego blata? - zapytała Jazzy.
- Nie jestem. - odpowiedziałam.
- Ale będzie. - dopowiedział Justin.
- Ta, ta. - odpowiedziałam patrząc mu w oczy puszczając oczko. - No nie wstydź się podejdź do mnie, przecież nic Ci nie zrobię. - powiedziałam do Jazzy. - Popatrz Jaxon już siedzi na moich kolanach.
- Dobla. - powiedziała Jazmyn podchodząc do mnie i mówiąc : - Wiesz cio?
- Cio? - zapytałam.
- Nio bo, my jedziemy na zakupy z Dźastinem i Carin i wiesz, że Ty też?
- Aa nio fiem no, bo Dźastin mi coś wspominał. - odpowiedziałam tak jak ona.
- Hahahahahahahahaha, plzestań. - odpowiedziała śmiejąc się.
- Fcale nie. - i wszyscy zaczęli się śmiać.

Bawiłam się jeszcze chwilę z brzdącami a Justin i Jeremy rozmawiali spoglądając czasami na mnie. Jak Justin się wygada to go chyba uduszę. Nikt nie może się dowiedzieć.



*oczami Justina*

- Pamiętaj synu. Nie rób nic pochopnie. - powiedział tato.
- Tak wiem, ale czasami to jest silniejsze ode mnie. - odpowiedziałem.
- Czy Wy...
- Nie. Przecież to tylko fanka, nic nas nie łączy. - skłamałem.
- Taaaaaaak, żebym się nie zdziwił. Przecież widzę jak na nią patrzysz a ona na Ciebie. - powiedział tato.

Nie odpowiedziałem. Od razu zmieniłem temat.

- To jak zbieramy się. - powiedziałem do wszystkich.
- Chyba najwyższa pora na mnie. - powiedział tato. - Cześć wszystkim. Zobaczymy się później.
- Papa. - odpowiedzieli wszyscy.

Zostaliśmy sami z Jazmyn i Jaxonem. Usiadłem obok Pauliny i zapytałem :

- Chcesz mieć dzieci?
- Oczywiście. - odpowiedziała.
- Ile?
- Dwójkę, chłopca i dziewczynkę.
- To będziemy je mieć. - odpowiedziałem.
- Będziemy?
- Będzie - MY. - odpowiedziałem.
- Dobrze. - odpowiedziała patrząc mi prosto w oczy.
- Cio wy lobicie? - zapytała Jazzy.
- Właśnie rozmawiamy mała. Chodźcie, zbieramy się na zakupy. - powiedział Justin.

Paula razem z dzieciakami wyszły i zasiadły w samochodzie. Jazzy i Jaxon z tyłu w fotelikach, które zostawił tato, ja kierowałem, a Paulina również z przodu. Byliśmy w drodze do Carin.


*minęło 20 minut*

Byliśmy już na miejscu.

- To ja idę po Carin. - powiedziała Paula.
- Tylko cicho, bo zasnęli Ci z tylu. - odpowiedziałem.
- Aaa, dobrze. - odpowiedziała i pocałowała mnie lekko w usta.


*moimi oczami*

Wysiadłam z samochodu i pobiegłam szybko po Carin.

- Cześć. - przywitałam się z nią i Scooterem. - Mogę porwać Carin? - zapytałam Scooter.
- Czy ja wiem...
- Scooter, co Ci szkodzi? - zapytałam.
- Mi nic, ale jej. Przecież jest w ciąży.
- To nie znaczy, że jak jest w ciąży to nie może niczego robić. - odpowiedziałam. - Chodź Carin.
- Już idę. - zawołała.
- Tylko cichutko, bo brzdące śpią z tylu w samochodzie. - powiedziałam.
- To Wy nie jedziecie same? - zapytał Scooter.
- Nie. - odpowiedziałam.
- Scooter nie zadawaj tylu pytań na raz. Zadzwonie do Ciebie w czasie drogi. - powiedziała Carin i pożegnaliśmy się.

Wyszliśmy z domu.

- Jak tam w domu Justina? - zapytała.
- Przyjemnie. - odpowiedziała z uśmiechem.
Nie odpowiedziała.

Zbliżaliśmy się do auta. Carin po cichu przywitała się z Justinem i zasiadła z tyłu razem z dzieciakami. Wyruszyliśmy w drogę.

- Zadzwonię do Scootera. - powiedziała Carin.

Rozmawiała z nim dość długo, nawet nie wiedziałam kiedy skończyła i moja i Justina ręka się zaplotły.
Carin tylko zwróciła na siebie uwagę kaszląc i od razu nasze ręce znalazły się gdzie indziej.

- To jak Justin? Cieszysz się, że Paulina przyjechała? - zapytała.
- Jasne, że tak. - odpowiedział z uśmiechem.
- A co robiliście? - zapytała.
- Dużo rzeczy. - odpowiedziałam.
- Dobrze wiedzieć. - odpowiedziała Carin.

Ukrywaliśmy to. Nikt nie może się dowiedzieć, że jesteśmy razem, dopóki oboje nie zdecydujemy się o tym powiedzieć.


*oczami Carin*

Coś czułam, że być może coś kombinują. Nie wiedziałam dokładnie co, ale ewidentnie podejrzewam, że oboje mają coś na sumieniu. Nie chciałam o to dalej pytać, bo nie wypada, ale jednak coś tu było nie tak.
Dojechaliśmy na miejsce do pobliskiej galerii.

- No to pewnie będziemy musieli uważać na paparazzich. - powiedziałam.
- Trudno. - odpowiedział Justin.
- Jakoś przeżyję, chociaż nie jest to fajne. - dopowiedziała Paulina.

Wszyscy wysiedliśmy z samochodu.


*oczami Justina*

W pobliżu były duże wózki więc wziąłem jeden i posadziłem maluchów do nich dając im jakieś zabawki, które były w aucie. Carin poszła przodem, ja zaś z Pauliną szliśmy tuż za nią. Weszliśmy do galerii. Oczywiście paparazzi już robiło fotki, a Paulinie nie przypadło to do gustu. Przyciągłem ją bliżej siebie, bo nie mogłem dłużej tego wytrzymać.

A niech robią zdjęcia i niech piszą, że jesteśmy razem. - pomyślałem.

Omineliśmy kiosk z gazetami, ale Paulina postanowiła pójść kupić jedna gazete.


*moimi oczami*

W oczy rzuciła mi się jedna gazeta, na której byłam ja i Justin. Zdjęcie było zrobione na stacji benzynowej. Wzięłam jeden egzemplarz do ręki i podeszłam do kasy, aby zapłacić. Dziewczyna, która obsługiwała patrzyła się na mnie jak na jakiegoś ducha, który jej coś zaraz zrobi. No, ale mniejsza z tym. Wyszłam z kiosku i od razu pokazałam to Justinowi. Byłam trochę zła.

- Nie przejmuj się. Teraz już tak będzie. Musisz się do tego przyzwyczaić, że będą pisać głupoty. - powiedział Justin.
- To na prawdę nie jest śmieszne. Wszyscy będą mówić, że Scooter zorganizował ten konkurs tylko po to by znaleźć Tobie dziewczynę. - odpowiedziałam.
- Wcale nie! Proszę nie kłóćmy się.

Nie odpowiedziałam.
Wyruszyłam na zakupy z Carin i nie miałam zamiaru się przejmować.
Było tyle ciekawych rzeczy. Tylko był jeden problem. Brak kasy. Carin powiedziała, że nie mam się czym przejmować i mam brać co tylko mi się spodoba. Oczywiście wybierała spontanicznie, a Carin ładowała do wózka co tylko miała pod ręką. Później to wszystko przymierzałam. Bluzki, apaszki, kapelusze, spodnie, sukienki, spódnice...
Justin uganiał się za Jaxonem i Jazzy. Współczuję mu trochę.

- To które bierzemy? - zapytałam Carin o to co mam wziąć.
- WSZYSTKO. - odpowiedziała.
- Zwariowałaś!?
- Może tak, może nie. Bierzemy wszystko i bez gadania. - odpowiedziała.

Podeszłyśmy do kasy. Carin zapłaciła sporą sumę za ciuchy dla sieroty (czytaj : mnie). Wyszłyśmy z ponad 10 torbami z galerii. Zakupy trwały około 4 godzin.

- Dziewczyny! Co tu jest? - zapytał zaskoczony Justin.
- Zakupy. - odpowiedziałyśmy.
- No nic. Wracamy!

Wyszliśmy z galerii i byliśmy w drodze powrotnej.


*oczami Justina*

Dojechaliśmy do Stratford. Tata już czekał na Jazzy i Jaxona, aby zabrać ich ze sobą do domu. Carin również zabrała się razem z Jeremym a ja i Paulina poszliśmy do domu na obiad. Oczywiście przy obiedzie mama wypytywała się co robiliśmy. Ja odpowiedziałem dokładnie to samo co Paulina, Carin. Nie musi wszystkiego wiedzieć.
Po obiedzie postanowiliśmy, że pójdziemy na spacer i pokaże jej jakieś okolice w Stratford.

- To jak idziemy? - zapytałem.
- Oczywiście.

Wyszliśmy z domu i udaliśmy się w stronę Avon Theatre Paula nie wiedziała gdzie idziemy. Byłem bardzo tajemniczy. Miałem ochotę złapać ją za rękę, ale nie mogłem tego zrobić gdyż wiedziałem, że paparazzi może w każdej chwili tu gdzieś być. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, mijaliśmy ludzi, którzy patrzyli na nas czasami  z uśmiechem a czasami wzrokiem takim jakby chcieli by nas zabić. Zbliżaliśmy się do celu.

- Czy to nie jest przypadkiem Avon Theatre? - zapytała.
- Tak. - odpowiedziałem z uśmiechem. - Chodź zobaczyć z bliska.
- Więc tu siedziałeś i śpiewałeś...
- Tak.
- Magiczne miejsce. - odpowiedziała.

Nagle zobaczyłem, że kilka osób podeszło i popatrzyło na nas jak siedzimy na schodach. Zrobili nam zdjęcie a po chwili poprosili czy nie mogli by mieć ze mną zdjęcia. Popatrzyłem na Paulinę.

- Idź. - odpowiedziała z uśmiechem.

Zrobiliśmy zdjęcie, dałem autografy i poszli. Ja usiadłem obok Pauliny.

- Właściwie to dlaczego oni nam zrobili zdjęcie? - zapytała.
- Nie mam pojęcia. - odpowiedziałem.
- Jeszcze będą wysyłać coś do gazet i wypisywać głupoty.
- Weź przestań! Chodźmy. - odpowiedziałem.
Nie odpowiedziała.

Teraz udaliśmy się nad jezioro.

- Ach, to słynne jezioro nad, którym krzyczałeś : AYE RYAN! - powiedziała i zaczęła się śmiać.
- Wcale nie krzyczałem.
- Ta, ta. - odpowiedziała.
- No taaaaak.
- Chyba nie.
- No. - odpowiedziałem.
- Mówiłam. - odpowiedziała i zaczęła się śmiać.
- Nie śmiej się, bo zacznę cię łaskotać. - odpowiedziałem i zacząłem łaskotać Paulinę.
- Justin... JUSTIN!
- Co? Jestem! - odpowiedziałem.
- Ludzie się patrzą, paparazzi...
- Oj tam... - odpowiedziałem, przestałem ją łaskotać i pocałowałem lekko  w usta.
- Justiiiiiiiiiin....
- No nie mogłem się powstrzymać. Chodź wracamy do domu.
Nie odpowiedziała.

Byliśmy w drodze powrotnej do domu, gdy nagle zza rogu zaatakowało nas paparazzi.

- Oo nie! Mam dość. - powiedziała Paulina.

Nic nie odpowiedziałem tylko ją przytuliłem, która zasłaniała twarz. Ja natomiast miałem głowę spuszczoną na dół. Robili nam zdjęcia. Z sekundy na sekundę szliśmy coraz szybciej, jednak oni nadal nie dali z wygraną, nagrywali, robili zdjęcia. Nagle padły pierwsze pytania : "Czy to Twoja nowa dziewczyna Justin?", "Jak długo jesteście ze sobą?", "Czy kochasz jeszcze Selene?", "Kim jest ta dziewczyna?", "Jak ma na imię, skąd jest?".
Nie odpowiadałem. Szliśmy przed siebie. Paulina miała zamknięte oczy przez całą drogę. Dotarliśmy wreście do domu. Od razu wbiegliśmy do salonu.

- Mam tego dość Justin! Nie chcę się kłócić, ale nie mam zamiaru tak dłużej udawać, rozumiesz!? Nie lubię tego po prostu! Oni zawsze będą tak za nami łazić. Nie jestem do tego nauczona, ale nie dam rady! - wykrzyczała.

Nagle do salonu wbiegł Scooter.
- Co tu się dzieje? - zapytał.
Paulina uciekła do swojej sypialni. Ja zostałem na dole ze Scooterem.
- Justin jakie udawanie? O co chodzi? - zapytał jeszcze raz.
- Nieważne Scoot. Nie chcę o tym rozmawiać. - odpowiedziałem i również udałem się do swojej sypialni.



*oczami Scootera*

Coś czułem, że tu chodzi o dziennikarzy, ale też zastanawiam się nad tym o co chodzi z tym udawaniem... Myślę, że Paulina nie wydarła by się na Justina jeżeli by nie byli razem... Boże, przecież może właśnie oni to udają? No tak, muszę coś wymyślić na jutro żeby pogadać z Justinem sam na sam. Wezmę go niby, że do studia, a tak na prawdę pojadę z nim pogadać. Powiem o tym Pattie a ona mu przekaże. Jestem ciekawy czy się dowiem.


*moimi oczami*

To błyskanie fleszy było okropne. Nie mogłam tego znieść.
Musiałam się jak najszybciej skontaktować z mamą i opowiedzieć jej o wszystkim. Oczywiście bez tego co się działo u Justina, bo by mnie chyba zabiła. Musiałam ją też trochę okłamać jeżeli chodzi o to, że jesteśmy razem. Powiedziałam jej, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, chociaż mama nie chciała mi wierzyć.

- Ja i tak wiem, że wy jesteście razem. - odpowiedziała.

Powiedziałam o dziennikarzach, o głupich pytaniach i w ogóle to co było dziś jak wracaliśmy ze spaceru i, że wydarłam się na niego a Scooter to usłyszał.

- Jakbyście nie byli razem to byś na niego nie podniosła głosu. - odpowiedziała mama.
Nie odpowiedziałam, tylko zmieniłam temat.
- Jutro pewnie będę siedzieć w domu, więc jak coś to się odezwę. Teraz muszę kończyć. Do zobaczenia.

Może mama ma rację... Jakbyśmy nie byli razem nie podniosła bym głosu? Sama nie wiem, ale muszę go przerosić... Jutro. Teraz była pora snu.


______________________________________________

w poprzedniej notce anonim zadał mi następujące pytanie : ile lat ma Paulina?
odpowiadam teraz : Paulina ma prawie 17 lat.

DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY ODDANY KOMENTARZ! #MUCHLOVE

CZYTASZ = KOMENTUJESZ



15 komentarzy:

  1. fajny, jak zawsze zresztą *.*

    @fucckinghate

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział.; ) Naprawdę bardzo fajnie piszesz.; *

    OdpowiedzUsuń
  3. jejq ale to cudne! świetnie piszesz i rób to ciągle, my będziemy czekać z niecierpliwością.
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  4. awww, za każdym razem jak czytam nowe to się jaraam *_*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze... Brak słów. Wiesz co? Magiczne :D Dodawaj rozdziały szybciej proooszę ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. jaki długi. *_* niesamowity! dodaj szybko następny! <3 @AuneBieber

    OdpowiedzUsuń
  7. dawaj kolejne !! <33 @Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  8. OMB !!! EXTRA!!!!!! czekam z niecierpliwością na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sietny rozdział. ♥ Uwielbiam twoje opowiadania. Czekam na nn ♥
    @YoSwaggyBieber

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne.. <3 Zawsze jak czytam opowiadania z Justinem to czuję się jakbym była bohaterką.. a teraz to już naprawdę. Kocham Cię za to opowiadanie <3 A "przyajaciel" Justina, ahahaha :D możesz mnie informować? @ForeverBelieb12

    OdpowiedzUsuń
  11. świetna notka jak pozostałe:). Dodaj jak najszybciej nastepną notke
    Kamila5213

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale meeega< 3 Chcemy więcej !:*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ahh coraz dłuższe rozdziały,które wychodzą Ci zajebiście ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. oo.. jak dawno mnie nie było..bo nie było mnie w domu a teraz wchodze i widze zmiany.. ;d
    Świetne.. jak zawsze.. pisz, pisz. Podziwiam Cię, bo ja mam ostatnio zastój z pisaniem :D

    OdpowiedzUsuń