niedziela, 24 czerwca 2012

rozdział 55.



*oczami Justina*


- Ten wieczór będzie wyjątkowy, czuje to. - powiedziałem do Scootera.
- Oj tak. Nie wiesz co szykuję dla Carin. - odpowiedział.
- Mam nadzieję, że coś wyjątkowego. Wprawdzie, ja nie wiem jak będzie wyglądał ten wieczór, ale wiem, że będzie bardzo wyjątkowy. Dzięki Tobie Scooter poznałem kogoś takiego jak ona. - odpowiedziałem.
Nie odpowiedział.

Czekaliśmy przed restauracją na nasze "dziewczyny". Oboje ze Scooterem mieliśmy na sobie garnitury, oczywiście trochę luzackie, ale co tam, ważne, że były. Staliśmy chyba tak z 20 minut. Nagle pojawił się samochód. Z tego co rozglądaliśmy się ze Scooterem nie było żadnych paparazzi i dziennikarzy, więc było dobrze. Byłem bardzo szczęśliwy, że mogę spędzić z nimi kolację. Kenny podjechał mini limuzyną pod same drzwi restauracji. Scooter otworzył drzwi i pomógł wysiąść Carin. Oczywiście godnie się przywitali i czekali na mnie.

- Mogę Ci pomóc? - zapytałem Paulinę, nic nie widząc, bo w limuzynie było ciemno.
- Jasne. - odpowiedziała i podała mi rękę.

Jej ręka była delikatna i bardzo rozgrzana. Wysiadła z limuzyny i ją zobaczyłem. Wyglądała pięknie w tej sukience. Bardzo jej pasowała. Od razu ją mocno przytuliłem i pocałowałem w policzek. Zarumieniła się.



*moimi oczami*

Nie mogłam uwierzyć w to, że idę z Justinem, Carin i Scooterem na wspólną kolacje. Musiałam traktować ich jak normalnych ludzi a nie, jak gwiazdy. Justin mocno mnie objął i weszliśmy do eleganckiej restauracji. Kilkoro ludzi było razem z nami, ale nie zwracali na nas uwagi. Usiedliśmy przy stoliku, na samym końcu kremowej sali. Nikt nas tu nie widział. Tam gdzie usiedliśmy, stolik był przygotowany na kolację. Jeszcze się nie zadomowiliśmy, a kelner przyniósł obiado-kolację.

- Smacznego! - powiedziałam wszystkim.
- Dziękujemy i nawzajem. - odpowiedzieli wszyscy chórem.

Zabraliśmy się za wszamanie, jak ja to mówię. Oczywiście nie omineło mnie mówienie sucharów przez Scootera co całkiem mu to wychodziło. Myślałam, że pękne ze śmiechu.
Zjedliśmy już prawie obiado-kolację i Scooter chciał coś ogłosić.

- Nie wiem jak zacząć. - powiedział.
- No dawaj stary. - odpowiedział Justin, a ja go szturchnęłam łokciem żeby przestał.



*oczami Scootera*


- Haha, spoko. Na początku chciałem powiedzieć, że ten dzień jest naprawdę dla mnie ważny. Tyle wydarzyło się przez te prawie 3 miesiące. Bardzo jestem wdzięczny jedej osobie - Carin za to, że jest przy mnie cały czas, nigdy mnie nie opuściła. Justin - bez Ciebie nie było by mnie tutaj, wprawdzie to na odwrót, ale to też Twoja zasługa. Paulina - pokazałaś,  że marzenia naprawdę się spełniają i nie należy nigdy się poddawać. Ale przechodzę do konkretów... - powiedziałem i zaczęłam powoli klękać na kolano i wyciągać pierścionek zaręczynowy. - Carin... Jestem tu i nigdy Cię nie opuszczę. Kocham Cię. Wyjdziesz za mnie? - zapytałem.

Carin była w szoku. Łzy popłynęły jej na policzkach.

- Oczekuję odpowiedzi TAK lub NIE. - powiedziałem. - Zrozumiem wszystko co powiesz.



*oczami Carin*

Scooter totalnie mnie zaskoczył. Kompletnie się nie spodziewałam, ale musiałam mu odpowiedzieć i powiedzieć o ciąży.

- Tak, Scooter. - odpowiedziałam, a on założył mi przepiękny pierścionek zaręczynowy.
- Kocham Cię!
- Ja Ciebie bardziej. - odpowiedziałam i zaczęliśmy się całować.
- Gorzko, gorzko, gorzko! - krzyczeli Justin i Paulina.
- Scooter, muszę Ci coś powiedzieć i również zrozumiem wszystko. - powiedziałam.
- Słucham Cię.
- Byłam u lekarza...
- Tak?
- Jestem w... ciąży. - powiedziałam.
- Jesteś w ciąży? - zapytał.
- Tak, jestem w ciąży. Nie cieszysz się? - zapytałam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Będę ojcem. Nie mogę w to uwierzyć! - krzyknął i mnie wyściskał.


*oczami Justina*

Scooter i Carin miziali się.

- Co za wyjątkowy wieczór. - powiedziałem.
- Tak. - odpowiedziała Paulina. - Kompletnie się tego nie spodziewałam.

Siedziała trochę tak jakby zmieszana i widziałem jak było jej zimno.

- Zimno Ci? - zapytałem.
- Trochę, ale jest dobrze. - odpowiedziała.
- Nic nie jest dobrze. Chodź tu do mnie. - odpowiedziałem.

Przytuliłem ją, po czym chwilę szeptałem jej do ucha jak będzie cudownie przez ten weekend. Nagle spostrzegłem, że zasnęła na moim ramieniu.

- Ej! Może ja już pojadę do domu z Pauliną, bo ona jest zmęczona. - powiedziałem do nich i wskazałem na śpiącą królewnę.
- No jasne, możesz jechać przecież Kenny Was odwiezie. - odpowiedział Scooter.
- Dzięki za wspaniały wieczór. Do zobaczenia. - odpowiedziałem.
- Na razie. - odpowiedzieli.

Wziąłem ją na ręce i wyniosłem z restauracji. Kenny był przed nią więc pomógł mi ją wsadzić do mini limuzyny.

- Co się dzieje? - ocknęła się.
- Śpij, jedziemy już do domu. - odpowiedziałem.

I znów zasnęła. Tym razem na moich kolanach. Głaskałem ją po włosach. Czułem, że się zakochałem, ale nie wiem dlaczego, przecież jeszcze wcale nie rozmawialiśmy tak na poważnie, ani nic. Dojechaliśmy na miejsce i od razu się obudziła.



*moimi oczami*

Obudziłam się jak dojechaliśmy na miejsce. Na kolacji było cudownie, nie spodziewałam się tego co zrobi Scooter i tego, że Carin jest w ciąży, super. Justin był dla mnie bardzo miły, czułam, że ze mną flirtował. Czyżby czuł coś do mnie? Okay, ja bym zrozumiała, że coś do niego, ale, że on do mnie? Och, nie. Przecież on by mnie nie chciał. Mniejsza z tym. Dojechaliśmy. Justin pomógł wyjść mi z limuzyny, Kenny odjechał. Zostaliśmy sami na zewnątrz. Widać, że zanosiło się na deszcz, ale wcale nie było tak zimno. Maszerowałam do domu, była około godziny 22 : 30. Justin jednak zatrzymał mnie i zaproponował, abyśmy usiedli na ławce obok domu. Chciał pogadać. Zgodziłam się.

- No to co jutro robimy? - zapytał i popatrzył mi głęboko w oczy.
Zawstydziłam się i opuściłam głowę, jednak on ją podniósł i powiedział :
- To jak? Dostanę odpowiedź od pięknej damy?
- No wiesz, właściwie to...
- Właściwie to ja wiem gdzie jutro możemy pojechać. - powiedział.
- Masz na myśli, że pojedziemy tam we dwójkę? - zapytałam.
- Jak najbardziej. - odpowiedział z uśmiechem i zaczął padać deszcz.
- No dobrze, nie mam chyba innego wyjścia. - odpowiedziałam.
Czułam się dziwnie, ale musiałam się normalnie zachowywać.
- W takim razie mam nadzieję, że będzie Ci się podobać. - odpowiedział.
- Z Tobą zawsze. - zaczęłam z nim flirtować.

Poczułam jak krople deszczu padają na nas jednak jak na razie nie przeszkadzało.
On złapał mnie za rękę, miał taką ciepłą i delikatną. Popatrzył mi prosto w oczy, myślałam, że odlece. Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy, Justin przybliżał się do mnie, chciał mnie pocałować.

- Justin...
- Shh, nic nie mów...
- Myślę, że powinniśmy pójść już do domu skoro jutro robimy wypad. - powiedziałam i wzięłam go za ręke, aby pójść do domu. Nie chciałam go zignorować po prostu było już późno a chciałam się położyć.
- No dobra. - odpowiedział.

Weszliśmy do domu.

- Wszyscy śpią chyba... - powiedziałam po cichu. - ZAJMUJĘ PIERWSZA ŁAZIENKĘ. - wykrzyczałam.
- Cicho! - powiedział Justina i się uśmiechnął.
- Sorry! Haha.

Wzięłam szybko prysznic. Justin w tym samym czasie też brał tylko, że w osobnej łazience na dole. Ogarnęłam się i weszłam do mojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zgasiłam światło. Nagle, ktoś zapukał do drzwi.

- Mogę wejść? - zapytał.
Był to Justin, nawet nie zapalałam światła, bo wiedziałam, że to on.
- Śpisz? - zapytał.
Nie odpowiadałam, udawałam, że śpię. Poczułam, że usiadł na skraju łóżka i głaska mnie po włosach, wstał pochylił się nade mną pocałował w czoło i powiedział :
- Kocham Cię. Dobranoc.
Te słowa mnie zamurowały, teraz przez niego nie będę spała przez całą noc. Nie sądziłam, że może on to zrobić i nawet nie zorientował się, że nie śpię. Ciekawe co powie jutro jak mu o tym powiem.

Nie zasnęłam, więc postanowiłam, że ja pójdę do niego i zobaczę czy śpi. Chciałam bardzo go ujrzeć śpiącego. Wyszłam po cichu z mojego pokoju i przebiegłam na paluszkach do pokoju Justina otwierając cichutko drzwi, aby go lub kogoś innego nie obudzić. Weszłam i zobaczyłam jak śpi rozłożony na swoim nie wielkim łóżku. On tak ładnie spał, aww... Nie miałam zamiaru go budzić, po prostu chciałam popatrzeć jak śpi. Podeszłam po cichu i ujrzałam jego twarz. Brak słów po prostu. Włosy miał w nieładzie, po prostu prosiły się aby ich dotknąć. Kochałam jego włosy jak były właśnie takie, pierwszy raz widziałam je w takim stanie. Pochyliłam się nad nim i lekko dotknęłam jego włosów, miał takie miękkie i gładkie. Pocałowałam go również w policzek i wyszłam z pokoju. Właściwie to nie wiem dlaczego to zrobiłam.
Położyłam się na łóżku i nie mogłam zasnąć. W końcu wzięłam telefon i słuchawki podłączyłam je do telefonu i zaczęłam słuchać muzyki.  Oczywiście zasnęłam, chociaż nie było tak łatwo.


___________________________________________________


Obudziłam się około godziny 9, ale nie wstawałam jeszcze z łóżka tylko leżałam. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Przestraszyłam się.

- Proszę. - powiedziałam.
- Mogę wejść? - drzwi uchylił Justin i zapytał.
- Jasne, wchodź. - odpowiedziałam.

Wchodził bardzo ostrożnie do pokoju. Na początku nie wiedziałam o co mu chodzi, ale po chwili zobaczyłam, że przyniósł śniadanie.

- Dla kogo to? - zapytałam jak głupia.
- Dla Ciebie, shawty. - odpowiedział.

Usiadł na łóżku.

- Dla mnie? Na pewno nie. - droczyłam się z nim.
- Dla Ciebie.
- Nie.
- Tak. - odpowiedział.
- NIE!
- TAK!
- NIE!
- No już nie denerwuj się, przecież wiem, że dla mnie. To znaczy domyślam się. - odpowiedziałam z uśmiechem i maznęłam dłonią jego nosa.
- No nie gadaj, tylko jedź, bo zaraz jedziemy. - odpowiedział.
- To My gdzieś jedziemy? - zapytałam.
- No już nie pamiętasz?
- Pamiętam, tylko właściwie to nie wiem czy pojadę. - zażartowałam.
- Nie wiesz czy pojedziesz? Jak to? - zapytał.
- No tak to, głuptasie. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Znowu sobie żartujesz? - zapytał z powagą.
- Oczywiście, że...
- NIE?
- TAK! - odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- To nie było śmieszne. - odpowiedział.
- No już, nie gniewaj się, podroczyć się z Tobą nie mogę?
- Podroczyć? Haha, zawsze z Tobą. - odpowiedział.
- Nie chcę wiedzieć co masz na myśli Justin. - powiedziałam.

Śniadanie jadłam chyba z pół godziny, ale przynajmniej było śmiesznie. Miałam zapytać go o to co robił tutaj w nocy, ale się powstrzymałam. Postanowiłam, że zapytam go o to później, jak będziemy sami.
Justin wyszedł z pokoju, a ja zaczęłam się szykować na wyjadz, nawet nie wiedziałam gdzie i to jeszcze z nim. Czułam, że może wiele się wydarzyć w tym dniu. Na zewnątrz było bardzo ciepło, więc założyłam krótkie spodenki i zwykły t-shirt. Nie zważałam na moje blizny. Zeszłam na dół. Justin rozmawiał z Pattie i Jeremym. Przywitałam się z nimi.

- To Justin kiedy macie zamiar wrócić? - zapytała Pattie.
- Myślę, że jutro. - odpowiedział.
- JUTRO!?
- No taaaaak, to coś dziwnego?

Pattie nie odpowiedziała, natomiast Jeremy podszedł do nas wziął w objęcia, odprowadził do drzwi i powiedział :

- To Wy może już jedźcie, bo widzisz mama wyobraża sobie różne rzeczy. Bawcie się dobrze. Do jutra.
- Dobrze tato, obiecuje, że nic nie zrobimy. - odpowiedział Justin.
- Ta, ta. - odpowiedział Jeremy.

Wyszliśmy z domu i usiedliśmy do Range Rovera. Justin oczywiście prowadził. Justin i Jeremy na pewno nie chcieli by wiedzieć co miałam w myśli gdy gadali. Miałam ochotę zrobić jeden wielki facepalm.
Wyruszyliśmy w drogę.




*oczami Justina*

Jechaliśmy samochodem.

- Ty naprawdę się nie malujesz? - zapytałem Paulinę.
- A jest coś w tym dziwnego? - zapytała.
- No raczej dziewczyny w Twoim wieku się malują, ale Ty nie musisz i tak pięknie wyglądasz. - odpowiedziałem.

Nie odpowiedziała, tylko się zawstydziła.
Jechaliśmy do mojego domu, niedaleko Stratford, który kupili mi między innymi cały zespół wraz z rodzicami. Byłem bardzo ciekawy czy się jej spodoba. Miałem nadzieję, że wreście wszystko jej opowiem.
Nagle zadzwonił mój iPhone. Nie chciałem odbierać więc dałem go Paulinie.

- Odbierz, to mój tato. - powiedziałem.
- Ale je nie wiem jak.
- No tu.

- Tak? Prowadzi samochód. Przekazać mu coś? Okay, nie ma sprawy. - powiedziała do telefonu.
- No o co chodzi? - zapytałem.
- Masz zadzwonić później do swojego ojca, podobno jest do ważna sprawa. - odpowiedziała.
- Spoko. W ogóle wybierasz się gdzieś jutro? - zapytałem z ciekawości.
- Tak, jadę na zakupy z Carin.
- Oo super.
- Wiem. muszę, bo Scooter zakazał mi brać czego kolwiek ze sobą i napisał, że pojadę właśnie z Carin na zakupy. - odpowiedziała.
- Napisał Ci? - zapytałem.
- No tak, jak pisał co z tym konkursem i w ogóle. - odpowiedziała.
- Spoko. - odpowiedziałem.

Z tego co to nie przypominam sobie, żeby Scooter mówił mi o tym, że coś pisał do Pauliny, ale mam nadzieję, że dziś dowiem się o co chodziło.



*moimi oczami*

Chyba wypaplałam to, że Scooter do mnie pisał. Ups, będzie mnie pewnie Justin o to dziś pytał. Zobaczymy.  Zresztą ja też chciałam się dziś dowiedzieć wszystkiego jak to wyglądało.
W ogóle prawie już dojechaliśmy, tylko Justin zatrzymał się jeszcze na stacji benzynowej i zatankował samochód. W oddali zauważyłam, że stoi paparazzi i próbuje robić zdjęcia, ja jednak zasłaniałam się, aby nikt mnie nie rozpoznał. Była trochę wystraszona. Dobrze, że szybko przyszedł Justin.

- Justin, jedźmy stąd jak najszybciej. - powiedziałam.
- Co się stało, dlaczego się zasłaniasz? - zapytał.
- PAPARAZZI. - odpowiedziałam a on pocałował mnie  w czoło.
- A  no tak, zapomniałem, ale co z tego. Mam ich gdzieś. - odpowiedział i szybko wyjechaliśmy ze stacji.
- Właściwie to dlaczego pocałowałeś mnie  w czoło, żeby zrobili zdjęcie i pisali jakieś ploty? - zapytałam.
- Plotami się nie przejmuj. Pocałowałem, bo jesteś dla mnie ważna nic więcej. - odpowiedział.

Nie odpowiedziałam. Dojeżdżaliśmy na miejsce.


sorry za błędy.

14 komentarzy:

  1. Rozdział świetny. Kurczę, szkoda że tak żadko piszesz. Mogłabym czytać twojego bloga cały dzień i noc i by mi się nie znudził <33 Zapraszam na http://rosaliebelieber.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Słooooooodki ten rozdział. Prawie płakałam jak Scooter się oświadczał . hehehe . takie romantyczne. Oh, ciekawe co dalej będzie <3 Pisz szybko nowy <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze dajesz kolejny rozdział! :D One są świetne. Niestety jak dla mnie za szybko się kończą : / Rozumiem, bo sama mam bloga, ale to jest tak wciągające... No nie mogę się doczekać następnego! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawaj więcej !! Szybko ciekawe bardzo ciekawe !! http://zmyslonahistoriajustinbieber.blogspot.com/ <--- zapraszam Informuj mnie @Bieebsss

    OdpowiedzUsuń
  5. super jak zawsze :) @_bieberjuli :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jejciu jaki słodki rozdział *.* i ogólnie fajny :D

    @fucckinghate

    OdpowiedzUsuń
  7. świetne! fajna notka, ciekawie się zapowiada:)
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezus Maria ! ŚWIETNE !! Dawaj następny !!! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. uuu no nie żle <33(BIEBS_MY_LOVE)

    OdpowiedzUsuń
  10. ZAJEBISTEEEE !!!!! Kobieto czekam na NN :D


    @polly325

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże.......jestes genialna...
    Matko....czemu ja sie powtarzam...? ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Superrrr :* :* :* :* :*:* ;* ;* ;*

    OdpowiedzUsuń