niedziela, 20 maja 2012

rozdział 37.


I, że niby on nagle do mnie napisał, bo co? Bo chcę mnie poderwać? Przecież się nie znamy. Nawet jakbyśmy się znali to wątpie w to, że bylibyśmy razem. Sorry, ale nie ze mną te numery. Owszem, dalej mi się podoba, ale stwierdziłam, że możemy zostać przyjaciółmi jak coś.
Teraz jak dla mnie najważniejszy był Justin. Dalej jest i będzie.


Była godzina 7:15, więc musiałam iść na przystanek autobusowy, aby pojechać do szkoły.
Autobus spóźnił się i przy okazji przyszłam spóźniona na 1 lekcję, czyli język angielski.
Weszłam do klasy zdyszana, z moją jeszcze zawiniętą i obolałą ręką, która była schowana pod czarną bluzą.


- Dzień Dobry. Przepraszam za spóźnienie. To przez autobus.
- Nic nie szkodzi. Siadaj. - odpowiedziała nauczycielka.


Gdy szłam, aby usiąść w ławce wszyscy gapili się na mnie jak na jakiegoś ducha. Normalnie jakbym im coś zrobiła. Siadłam do ławki. Wyciągnełam książkę i zeszyt. Oczywiście temat do zeszytu musiałam przepisać. Nie było to problemem, bo lewą ręke miałam sprawną. Dobrze, że jestem leworęczna. Prawą ręke miałam cały czas pod ławką. Od czasu do czasu bolała. Widziałam jak wszyscy widzieli, że coś jest nie tak.


Gdy był dzwonek na lekcje, wyszłam z klasy ostatnia aby nikt mnie nie popchał, bo bałam się o ręke. Wychodziłam z klasy i akurat Dawid szedł do szatni, uśmiechnął się. Ja odwzajemniałam to a on nadal się patrzył na mnie, aż wpadł na jakiegoś kolesia. Widziałam to kątem oka. Wyglądało to dziwnie. Zmieszał się i uciekł do szatni. Ja natomiast poszłam pod klasę, gdzie miała odbyć się kolejna lekcja.


___________________________________________________



Minęła 2, 3 lekcja i poszłam do szatni, gdzie miała na mnie czekać Justyna.
Weszłam do szatni. Jak zawsze myślałam, że będzie tam cała ekipa Dawida. Odziwno był on sam. Tak jakby na kogoś czekał.
Zadzwoniłam po Justynę. Powiedziała, że zaraz przyjdzie. Postanowiłam poczekać.
Usłyszałam, że ktoś zbliża się. Miałam już mówić o Dawidzie, bo myślałam, że to Justyna, ale to... był Dawid.

- Cześć. - powiedział.
- Yyy... Cześć.
- Fajnie, że jesteś już w szkole. Co się z Tobą działo? - zapytał.
- A czy my się w ogóle znamy, że chcesz to wiedzieć? Sorry, ale jakoś wcześniej nie zwracałeś uwagi, a teraz nagle chcesz wiedzieć. Sorry za to, ale  takie mam wrażenie. - powiedziałam.
- To ja przeraszam za to wszystko. - odpowiedział.
- Ja też.
- Możemy zostać przyjaciółmi? - zapytał.
- Yep. - odpowiedziałam.


Uśmiechnął się i mocno mnie przytulił. ON MNIE PRZYTULIŁ? O BOŻE. Też go przytuliłam... jedną ręką.
W tym momencie przyszła Justyna. Odrazu go odrzuciłam.


- To ja napiszę później. - powiedział i poszedł.
Nie odpowiedziałam.
Justyna była w szoku.


- Co!? - zapytała.
- Co!?
- No jesteście... no razem? - zapytała.
- My!? Ha, nie. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. - odpowiedziałam.
- Widziałam jak on na Ciebie patrzy.
- No i co z tego? Jesteśmy przyjaciółmi. Nic więcej. - odpowiedziałam.
- No już dobrze. Jak ręka? - zapytała.
- Lepiej.
- Później Ci opowiem o Dawidzie, albo zadzwonie. OK? - zapytałam.
- Nie ma sprawy. - odpowiedziała.


Wyszłam z szatni z Justyną i poszłam na lekcję.



Minęły 2 godziny. Skończyłam lekcję. Złożyło się tak, że wszystkie klasy kończyły tak lekcje, bo nauczyciele mieli jakąś konferencję. Gdy szłam do szatni, złapał mnie za rękę Dawid.


- Idziesz do domu? - zapytał.
- Raczej jadę autobusem. - odpowiedziałam.
- Mogę Cię odprowadzić, prawda? - zapytał.
- No wkońcu idziesz do domu... więc tak. - odpowiedziałam.
- Hahahahahahahaha... - zaczął się śmiać.
- Co? - zapytałam.
- Śmieszna jesteś. Lubię Cię.
- Ja Ciebie też. - odpowiedziałam i zaśmiałam się.


Byliśmy akurat w szatni, w której był straszny tłok, ale jakoś dostałam się i ubierałam, bo na zewnątrz było zimno.


- Pomożesz mi założyć kurtkę, bo nie dam rady na tą ręke? - zapytałam Dawida i wskazałam na ręke.
- Tobie zawsze. - odpowiedział i uśmiechnął się.


Pomógł mi i wyszliśmy ze szkoły. Było bardzo zimno.


- Zimno Ci? - zapytał.
- Trochę. - odpowiedziałam.


Przyciągnął mnie do siebie i lekko przytulił. Nie chciałam tego. Trochę to było dziwne, ale okay. Doszliśmy na stację i czekaliśmy na autobus, aż przyjedzie.


- To ja już pójdę sama. Do zobaczenia. - powiedziałam i poszłam.


Gdy już miałam siadać do autobusu, Dawid mnie zatrzymał i pocałował w policzek.


- Dziękuję. Pa. - powiedział.


Miny niektórych znajomych twarzy były bezcenne. Ciekawe za co dziękował? Może za wredną gadkę? Nie zastanawiałam się więcej nad tym. Myślałam o Justinie. On był najważniejszy.


5 komentarzy:

  1. awww bardzo bardzo świetne !! ale daj następne (BIEBS_MY_LOVE)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawid chyba się zakoochał. xd
    @AuneBieber

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział, czekamy na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm Dawid & Ty. <33
    wiesz co mam na myśli? hahah xd
    nsn :*
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń
  5. super , właśnie przeczytałam całego bloga od początku . Podoba mi się . Jest szansa abyś informowałą mnie na tt : @Olaaa18 no i oczywiście nie mogę się doczekać nn ♥

    OdpowiedzUsuń