niedziela, 20 maja 2012

rozdział 36.


Wyszłam ze szpitala po południu około godziny 12:30, bo jeszcze czekałyśmy z mamą na wypis od lekarza.
Z ręką było lepiej tylko, że bardzo bolała.

Razem z mamą pojechałyśmy do szkoły, aby usprawiedliwić godziny, na których nie byłam.
Modliłam się, aby trwały lekcje lub coś. Niestety, pech chciał, że była przerwa. Weszłam do szkoły (z mamą) pełnej ludzi i miałam wrażenie, że zaraz na mnie się wszyscy rzucą.
Postanowiłam, że poszukam Justyny i zapytam gdzie jest wychowawczyni. Szłam przez długi korytarz i nagle ktoś mnie złapał i pociągnął za moją pociętą rękę.
W duszy powiedziałam tylko : ała, to boli. Miałam to powiedzieć na głos.
Osobą, którą mnie złapała to Dawid. Tak, ten Dawid, który w pewnym sensie mi się podobał. Never mind.

- Sorry. Wszystko dobrze? - zapytał.
Od kiedy to my się znamy, że się odezwałeś. - pomyślałam. Dobrze, że mu tego nie powiedziałam.
- Źle. - odpowiedziałam i zabrałam rękę. - Sorry, ale kogoś szukam.
Tylko się uśmiechnął i pokazał te swoje ząbki spod aparatu.

Znalazłam Justynę. Akurat obok niej stała moja wychowawczyni.

- Profesorko, moja mama już idzie. Przyszłyśmy usprawiedliwić te dni, które opóściłam z własnej głupoty. Nie chcę o tym rozmawiać, bo to długo historia i zarazem głupia. - zaczełam się tłumaczyć.
- Dobrze, nie ma problemu. - odpowedziała z uśmiechem.

W tym momencie przyszła mama.
Usprawiedliwiła mi wszystkie godziny i przy okazji dała zwolnienie z wf-u.

- To coś poważnego? - zapytała nauczycielka.
- Nie. - odpowiedziałam zanim mama by zaczęła wszystko paplać.
- Wracaj szybko do zdrowia... i ładna bransoletka. - odpowiedziała.
- Dziękuję. Do widzenia. - odpowiedziałam i wyszłam z mamą.

A na lewej ręce miałam białą bransoletkę z napisem I ♥ JB.
Pożegnałam się z Justyną i powiedziałam, że powinnam być w szkole w poniedziałek.

Gdy wychodziłam, Dawid stał przed drzwiami. Szedłam za spuszczoną głową i byłam zapatrzona w moją bransoletkę, której nigdy jej nie sciągałam.

_______________________________________________


Wróciłam do domu.
Automatycznie wzięłam laptopa i zaczęłam pisać do Scootera :

- Jestem już w domu. W poniedziałek szkoła. Jak Justin? Wszystko dobrze?


Zajrzałam na facebooka, na którego nie zaglądałam dłuższy czas.
W tym momencie był też Dawid. Dostałam od niego wiadomość :

- Ładna bransoletka :)
- Dziękuję. - odpisałam i wylogowałam się, bo nie miałam ochoty z nim pisać. Olałam go.


4 komentarze:

  1. wszystko jest zajebiście, ale dlaczego takie krótkie? :o więcej, więcej, więcej! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajne <3 ahhh ty to umiesz pisać !! rany ale jestem ciekawa co będzie dalej (BIEBS_MY_LOVE)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne! ;-D ale pisze dłuższe rozdziały. xd
    @AuneBieber

    OdpowiedzUsuń
  4. zaje*iste !
    .iwaa

    OdpowiedzUsuń