niedziela, 13 maja 2012

rozdział 30.


Poniedziałek. Dzień, w którym Justyna miała przyjechać.
 Wstałam około godziny 9, aby posprzątać.
Justyna miała przyjechać dopiero o 16, więc miałam dużo czasu aby ogarnąć.
Rodzice z bratem pojechali na zakupy.
Zabrałam się, więc za sprzątanie.

Po około 2 godzinach wszystko było wysprzątanie. Został mi tylko mój pokój. Rodzine akurat przyjechali.
Zjadłam obiad i wziełam się za sprzątanie mojego Bieberlandu.

- Została godzina do pryjazdu Justyna. - powiedziałam z uśmiechem.
Postanowiłam więc, że przygotuje coś do jedzenia na wieczór.
- Mamo,  pomożesz mi? - zapytałam.
- Jasne. - odpowiedziała.

Zabrałyśmy się za przygotowywanie czegoś do jedzenia.

Po niecałej godzinie było wszystko gotowe.
- Super. Jak myślisz, będzie jej smakować? - zapytałam.
- Dlaczego nie?
- Nie wiem. - odpowiedziałam i zaczełam się śmiać.
W tym momencie usłyszałam dzwoniek od drzwi.
- Justyna! - krzyknełam.

Poszłam więć otworzyć drzwi. Tak jak myślałam. To była Justyna.
- Ale Ty punktualna! Wchodź, bo zimno. - powiedziała, przy czym Justyna weszła do domu.
- Cześć! - odpowiedziała z uśmiechem i przy okazji przywitała się z moimi rodzicami i bratem.
- Chodzcie do kuchni na gorącą herbatę z cytryną. - powiedziała mama.

W drodze do kuchni Justyna powiedziała mi na ucho :
- Cieszę się, że tu jestem.
Ja tylko się uśmiechnełam i odpowiedziałam :
- Nie gadaj tyle tylko siadaj i opwiadaj co tam u rodzinki. Dawno ich nie widziałam

Justyna się rozgadała. Mówiła tyle, że wypiłyśmy chyba z 2 herbaty.

- Dobra. Chodź pójdziemy przygotować Ci posłanie. Gdzie chcesz spać? U mnie czy u mojego brata? - zażartowała.
- Haha. Oczywiście, że u Ciebie w pokoju.

Weszłyśmy do mojego pokoju. Oczywiście mina Justyny bezcenna. Wszędzie plakaty!
Zaczełyśmy przygotowywać się na wieczór.

- To chyba będę musiała Ci to wszystko opowiedzieć, ale zanim to powiedz na ile przyjechałaś? - zapytałam.
- Na tyle ile chcę. Oczywiście jeżeli nie ma żadnego problemu. - odpowiedziałam.
- Nie, nie! żartujesz chyba. Więc... porozmawiamy o tym jutro.

Zanim poszłyśmy spać działo się dużo rzeczy.
Zajrzałam na twittera. Scooter nic nie pisał.

1 komentarz: