sobota, 12 maja 2012

rozdział 29.


Wróciłam do domu i odrazu opowiedziałam mamie co robiłyśmy z Justyną.
- A i jeszcze jedno. Justyna przyjedzie w poniedziałek na noc... no może trochę dłużej. - dokończyłam.
- Haha, dobrze. Nie ma najmniejszego problemu. - odpowiedziała z uśmiechem.

Ja również byłam zadowolona. Mama zdecydowanie widziała, że każdego dnia więcej się uśmiecham, ale i też, że martwię się o Justina.

Wracając do Justina.
Scooter nie nie pisał. Być może dlatego, że już nie ma o czym skoro, wszystko jest wiadome, ale z ciekawości napisałam do niego :
- Justin wyszedł ze szpitala? - musiała to napisać, bo nie wytrzymałam.

Scooter nie był online, ale odpisał mi całkiem szybko. Być może akurat zalogował się na twittera.
- Jeszcze nie wyszedł. Prawdopodobnie jutro wychodzi. - odpisał.
- Prawdopodobnie!? Czyli jednak coś jest nie tak? - odpisałam.

Scooter nie odpisywał przez godzinę. Wreście pojawiła się wiadomość :
- Nie, ale Justin kręci, że powinien jeszcze trochę zostać.

Czułam, że jednak Justin może coś kombinować z tym szpitalem, ale postanowiłam, że zostawie to dla siebie i nie będę pisać tego do Scootera.

Natomiast musiałam powiedzieć to mamie, że Justin nie wyszedł ze szpitala i o moich podejrzeniach co do tego, że może coś kombinować.
- Może nic nie kombinuje, tylko robic to wszystko dla swojego dobra? - odpowiedziała mama.
- Sama nie wiem, ale z drugiej strony gdyby znowu coś sobie zrobił? - odpowiedziałam.
- Jest w szpitalu pod dobrą opieką. Nic nie może sobie zrobić.
- Zobaczymy. - odpowiedziałam.

Ja jednak w duszy wiedziałam, że coś się z nim stanie.
Bałam się.

2 komentarze:

  1. nigdy nie czytałam Twojego bloga także jestem trochę nie w temacie, ale zabieram się za czytanie : DD



    + wbijaj do mnie : D dzisiaj powinien być prolog.

    OdpowiedzUsuń
  2. czyżby intuicja? co się wydarzy? co się stanie z Justinem? :p

    OdpowiedzUsuń