sobota, 12 maja 2012

rozdział 28.


Nadszedł dzień kiedy miałam spotkać się z Justyną, ale zanim wyszłam zajrzałam na twittera sprawdzić czy Scooter wysłał mi jakieś nowe wadomości.
Nie było nic. Może później coś napisze.
Dobiegałagodzina 17, a więc musiałam sięzbierać, aby się nie spóźnić.
Wyszłam z domu. Wyciągnełam słuchawki z torby i podłączyłam je do telefonu aby słuchać muzyki, oczywiście Justina bo niczego innego nie miałam zamiaru.
Była doładnie godzina 16:55, gdy byłam już na miejscu. Justyna też przybyła w tym samym czasie.

- Czy to zbieg okoliczności? Cześć! - powiedziałam i obie się objełyśmy.
- Cześć! - odpowiedziała.
- To wchodzimy do środka. Nie będziemy tak tu stały na mrozie.
- Jasne, i odrazu zamówimy pizzę i gorącą czekoladę. - odpowiedziała.
- Yeeeeeep. - odpowiedziałam z uśmiechem.

Weszłyśmy do środka. Usiadłyśmy na samym końcu, bo akurat było wolne.
Czekałyśmy na pizzę dośc długo, zanim ją przynieśli.

- Więc o czym chciałaś pogadać? - zapytała Justyna.
- Nie wiem jak Ci to powiedzieć, ale to jest bardzo ważne dla mnie. Wszystko co się zdarzyła przez ten miesiąc i...
- Chodzi o Justina? - przerwała i zapytała.
- To Ty o nim nie zapomniałaś? - zapytałam ze zdziwieniem.
- Nie.
- A wiesz przynajmnie co się działo? - zapytałam.
- Tak. Widziałam wypowiedzi Scooter w telewizji, i ciągle nie mogę w to uwierzyć. Przecież nie tak miało być. - odpowiedziała.
- Ale Ty i tak nie wiesz wszystkiego. - powiedziałam.
- Czyli? - zapytała.
- Scooter piszę do mnie wszystko na twitterze co dzieje się u Justina. Gdy on powiedział w telewizji, że Selena i Justin się rozstali to ja już wiedziałam o tym wcześniej, bo właśnie on mi to napisał i potwierdził. - powiedziałam.

W tym momenicie przynieśli pizzę i gorącą czekoladę.
Justyna nie odpowiedziała.

- Smacznego. - powiedzałyśmy równocześnie.
- Dziękuję! - i wybuchłyśmy śmiechem.
- Nie musisz mi wierzyć, ale zapraszam Cię do siebie na noc lub trochę dłużej. - powiedziałam.
Justyna zgodziła się. Był koniec feri.
- Swaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaag! - powiedziałam.

W czasie, gdy wszamałyśmy pizzę i popijałyśmy gorącą czekoladą wspominałyśmy stare czasy.

Nadszedł czas, gdy musiałyśmy się pożegnać.
- Do zobaczenia w poniedziałek. - powiedziałam.
- Pa, pa. - odpowiedziała i objeliśmy się.

Gdy wracałam do domu zastanawiałam się co będziemy robić z Justyną.
Miałam dużo planów.


1 komentarz:

  1. tyle czekałam, aż wznowisz blog i się w końcu doczekałam.! :** a ile tu zmian. cudownie jest. <3

    OdpowiedzUsuń