poniedziałek, 30 kwietnia 2012

rozdział 19.

Tamtego dnia, gdy pojawiła się ta plotka nie spałam całą noc. Modliłam się, aby wszystko było dobrze.
Chociaż nie wiedziałam czy to prawda. Prócz modlitwy ryczałam jak głupia. Poduszka była cała zalana.
Rano gdy musiałam iść do szkoły mama zauważyła, że coś jest nie tak, ale nie zapytała mnie o to.

W szkole nie reagowałam na nic, ale jakoś przeżyłam dopóki nie wróciłam do domu...

Gdy wracałam do domu zauważyłam przez okno, że ktoś w nim jest. To była mama.
- Pewnie zorientowała się o co chodzi. - pomyślałam.
Gdy weszłam do domu przywitałam się i automatycznie weszłam do pokoju.
Zauważyłam, że była tu mama, po poduszce.
- Pewnie ją ruszała. - powiedziałam.
Po 10 minutach mama weszła do mojego pokoju.

W tym samym czasie czytałam wiadomość od Scootera :
- Justin miał wypadek. Jest w śpiączce.
Moja twarz była zalana łzami. Mama wparowała nagle do pokoju :
- Co się stało? - zapytała.
Nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa.
- O co chodzi? - zapytała jeszcze raz.
- No... no... no bo... - nie mogłam odpowiedzieć.
- O co chodzi? Przecież nikomu nie powiem.
- Chodzi o Justina! Zadowolona? - odpyskowałam.
- A nie przejmuj się, bo on jest nierealny. - odpowiedziała.
- No własnie. Nie ma jak to zdołować jeszcze bardziej. Skąd wiesz, że jest nierealny? Jakoś inne dziewczyny chodziły na koncerty, mają z nim zdjęcia, mają jego autografy. Nie mów dopóki nie przekonasz. - powiedziałam co myślałam.
Mama wyszła. Do końca dnia nic się nie odzywała.

Teraz najważniejsze było życie Justina.

rozdział 18.

Nurtujące pytanie : dlaczego do mnie?

- W internecie pojawiły się plotki, że Justin chciał popełnić samobójstwo... Nie chcę nic mówić na ten temat, ale to prawda. Wolałbym żeby on opowiedział Ci o tym. - napisał.

W tym momencie to ja sama chciałam popełnić samobójstwo. Ale chwilę... Co Scooter miał na myśli pisząc "Wolałbym żeby on opowiedział Ci o tym." ?

W tym momencie pojawiła się kolejna plotka :
- Justin Bieber ucierpiał w wypadku samochodowym!
O NIE! Jeżeli to prawda? Co Beliebersi zrobią bez niego, jeżeli on... on... on nie żyje?
Natychmiast wyłączyłam wszystko. Nawet nie chciałam czytać wiadomości od Scootera.
Wyłączyłam się od wszystkiego na 1 dzień.

rozdział 17.

- Justin przechodzi załamanie od kiedy Selena z nim zerwała. Nie może się pozbierać. Każdemu się wydaje, że jest już wszystko w porządku, ale nie widać tego po nim. - kolejna wiadomość od Scootera.

W takich chwilach chciałam go przytulić.

Nie mogłam dalej w to uwierzyć, że piszę akurat Scooter te wszystkie wiadomości do mnie. Dlaczego?

Kolejna wiadomość :
- Związek z Seleną nie był ustawką. Był on po prostu normalnych związkiem, jak związek każdej dziewczyny i chłopaka.

Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie gdy to przeczytałam pomyślałam o Caitlin i Justinie.

rozdział 1 - 16.


połączenie rozdziałów od 1 do 16. pierwszy rozdział zaczyna się na dole i później idą ku górze. trochę to chaotyczne, ale tak jakoś wyszło XD


Kolejna wiadomość, zła wiadomość :
- Justin rozstał się z Seleną. - napisał Scooter.
- Byli oni ze sobą szczęśliwi, Justin był w niej zakochany po uszy, ale Selena tylko go wykorzystała. Justin nie mógł uwierzyć, że Selena z nim zrywa. Ciągle zadawał pytania : dlaczego? Co ja takiego zrobiłem. Selena tylko śmiała się z niego za jego plecami.



Ekipa Justin'a była aktywna na twitterze każdego dnia. Oprócz Justin'a. Fani pisali do Scootera, Alfreda, Carin itd. Nawet do Pattie i Jeremiego. Nic to nie dało. Do momentu gdy...


Napisałam to dopiero, gdy nie było tego wielkiego spamu do całej ekipy.
Brzmiało to mniej więcej tak :
- Naprawdę martwię się o niego. Nic nie pisze. Nie wiem nawet co u niego się dzieje. Jakbyś mógł napisz co u niego. - napisałam to do Scootera i się wylogowałam.



Zalogowałam się na twittera dopiero w następny dzień. Scooter nic nie pisał od tamtego czasu. No tak. Spodziewałam się tego.
Napisałam więc :
- Hello guys :)
Po chwili zobaczyłam, że liczba followersów zwiększyła się o 1, ale zanim sprawdziłam kto to zobaczyłam, że ktoś mi odpisał...



 Był to... Scooter :
- Sprawdź DM. - tak brzmiała treść jego tweeta, którego po chwili usunął.
Serce zaczęło mi bić jak szalone.
Nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać.
 Nawet nie musiałam sprawdzać followersów, gdyż wiedziałam, że to on.
Otworzyłam więc DM...


Zobaczyłam 10 wiadomości od Scootera. Przeraziło mnie to, ale też bardzo się ucieszyłam. Zaim przeczytałam nurtowały mnie pytania : czy to o Justinie? Czy z nim wszystko ok? Czy to prawda o rozstaniu? Czy chciał popełnić samobójstwo?
- No dobra . - pomyślałam - Trzeba to przeczytać.
Otworzyłam 1 wiadomość...


Tak jak myślałam. Wiadomości były o nim... o Justinie.
W 1 wiadomości Scooter poprosił mnie abym nikomu nic nie mówiła, ani nic nie pisała na temat tych wiadomości dopóki nic się nie wyjaśni.



Kolejna wiadomość, zła wiadomość :
- Justin rozstał się z Seleną. - napisał Scooter.
- Byli oni ze sobą szczęśliwi, Justin był w niej zakochany po uszy, ale Selena tylko go wykorzystała. Justin nie mógł uwierzyć, że Selena z nim zrywa. Ciągle zadawał pytania : dlaczego? Co ja takiego zrobiłem. Selena tylko śmiała się z niego za jego plecami.


                                                                                              

Dalej nie mogłam w to uwierzyć, że być może się rozstali lub rzekomo Justin chciał popełnić samobójstwo.
Ale z jednej strony może być to prawda z drugiej strony nie. Nie mają przecież na to żadnych dowodów.

sorry, że są krótkie rozdziały. postaram się aby były dłuższe :)


                                                                                                      


Od tamtego zdarzenia minęło 2 godziny. Media podały informację :
- Justin Bieber chciał popełnić samobójstwo przez swoją byłą dziewczynę.

COOOO? Nie. Chyba sobie żartujecie. Nie, przecież to nie możliwe! Nie  mają żadnych dowodów.

Twitter huczał od tego. Konto Justin'a kolejny dzień bez nowych tweetów.


sorry, że tak krótko.


                                                                                            

 Tak, jestem  genialna. Nie ma jak to zadzwonić na policję, gdy ON nie daje oznak życia po 5 dniach.
- Halo? Dzień dobry. Czy tu policja? - powiedziałam drżącym głosem to słuchawki telefonu.

 - Halo? Tak, dzień dobry. o co chodzi? - odpowiedział.
- Yyy... - nie wiedziałam co powiedzieć. - Właściwie to nic, ale...
- No słucham! - krzyknął do mnie.
- No bo Justin Bieber nie daje oznak życia od 5 dni - powiedziałam to tak szybko jak nigdy w życiu.
- Hahahahahahahahaha, przepraszam, ale nie zajmujemy się takimi typu zgłoszeniami. Do widzenia. - odpowiedział i automatycznie się rozłączył.

Nawet mu nie odpowiedziałam, ale cóż. Taki człowiek.


                                                                                          


Kłótnie ucichły. Jakim cudem? Nie wiem. Teraz natomiast pisali o rozstaniu Justin'a i Seleny. Nie wiem co o tym myśleć. Czy to prawda, czy plotka? To się dopiero okaże.

*3 dni później*

3 dzień bez żadnych nowych wiadomości. Konto Justin'a bez żadnych nowych tweetów. Tumblr bez żadnych nowych zdjęć. Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać.


                                                                                  


 Zobaczyłam znów kłótnie na twitterze. Natychmiast wyłączyłam go, ale z ciekawości zajrzałam na konto Justin'a... Jak zawsze pisał. Teraz nic.

*minął 1 dzień*

- Justin Bieber i Selena Gomez rozstali się!
Zobaczyłam to i miałam oczy jak wryte w monitor. Ale, że jak, kiedy, gdzie, dlaczego się rozstali? Twitter huczał od tego, cały świat, telewizja, radio... Nie. To nie może być prawda.

Justin nie pisał na twitterze nic od wczoraj. Zobaczymy jak jutro.


                                                                                     


Kolejny dzień i kolejna kłótnia. MAM DOŚĆ.

*minął 1 dzień*

O jak miło... Wielka cisza, ale tym razem przerzuciło się na facebook'a.
Twitter i facebook to nie te same miejsca co dwa lata temu. Po prostu stwierdzam fakty.
Ale jednak brakowało mi czegoś na tych portalach, dokładnie jednej osoby. JEGO.


                                                                                    

nie musicie tego czytać, ale później będzie się działo :)

- Codziennie kłótnie na twitterze.  To naprawdę nic nie da. Każdy ma własnie życie a wy chcecie to zniszczyć? Proszę was. Myślicie, że on tego nie widzi? - napisałam.
W tym samym czasie Justin był online. ON ♥
- Choćby to widział i tak nic na to nie poradzi. - odpisała mi jedna dziewczyna.
- Nie chcesz chyba wiedzieć jak on się teraz czuje, gdy to widzi! Na pewno nie chciałabyś znaleźć się na jego lub jej miejscu. - odpisałam.

Tyle wystarczyło by dziewczyna nie odpisała. Po pewnym czasie usunęła konto.



                                                                                        


nie hejtujcie mnie za to, że napisałam o selenie to co miałam napisać. takie jest moje odczucie.

 Mijały dni. Musiałam się z tym pogodzić. Nie zawsze jest łatwo, ale byłam szczęśliwa, że mam go jako plakaty w pokoju.

Wszyscy tak nagle zaczęli hejtować Selenę. Za co? Za to, że jest z Justin'em? Ludzie ogar. Osobiście lubię ją i nie mam nic do nie. Cieszę się, że Justin jest szczęśliwy.

                                                                                                

sorry że tak mało, ale w większości tak będzie wyglądać ten blog. jak ktoś nie chce niech nie czyta, ale przynajmniej szanuje :)



 Minął miesiąc, później dwa a ja dalej marzyłam o nim.
- Justin Bieber i Selena Gomez oficjalnie razem! - usłyszałam.
- Uuuuuuuuuuuuu. Super. Życzę szczęścia - powiedziałam.
W myślach byłam zazdrosna, nie ukryję tego.
A może to jest ustawka? Może oni nie będą tak naprawdę razem? Może to jest zwykła plotka? Nie wiedziałam co o tym myśleć. Zamknęłam się w pokoju. Słuchając Justin'a zapominałam o bożem świecie. To było cudowne uczucie.

sobota, 21 kwietnia 2012

prolog & bohaterowie.


Listopad 2009 roku - pierwszy dzień kiedy go poznałam. Być może znałam go już wcześniej, ale nie chcę do tego wracać. Wtedy nie pomyślałam, że mogę się nim tak zadurzyć. 
W 2010 roku stał się on dla mnie jak narkotyk. 



Minęły dwa lata od kiedy się  nim zakochałam... Sama nie wiem czy mogę tak to nazwać. Może jestem nim tylko zauroczona, zafascynowana? Nie wiem. Wiem tylko jedno : on mnie nie zna - to jest najgorsze. Ja, głupia nastolatka w wieku 17 lat wiem o nim co wydaje mi się, że powinnam wiedzieć. Nawet nie wie, że istnieje, nigdy mnie nie widział, nigdy nie odpisał na żadne list, który do niego pisałam. Co ja bym dała żeby być z nim przez 1 dzień, 1 godzinę, 1 minutę. Przecież tego nie może wyobrazić zwykły człowiek pozbawiony marzeń, a co dopiero dziewczyna, która codziennie marzy o tym samym.



Do tej pory nie mogę w to uwierzyć, że spotka mnie to szczęście i... że pokocham go prawdziwie.




                                         







follow : twitter.com/lonelyladyrauhl